reklama

Kwietniówki 2010!!!

Nata, jak mloda ma problemy z kupalem podaje jej:
Lactulosum nycomed. Szybko zaczyna dzialac, a co najwazniejsze nie powoduje rozwolnienia.

Elvie, wspolczuje nocki. A nie pomyslalas zeby Macka Lenie podrzucic. Przeciez sama sobie wykombinowalas, ze starsze sie mlodszym zajmie ;-)

Gosienko
[*] dla Babci
 
reklama
Nam Bartulek do 23:00 co 40 minut płakał przez sen. O 23:40 poszlam do niego z paracetamolem, bo ile można, wybudzilam, a on mi znowu na ząbek pokazuje i w płacz. Po paracetamolu padł na stałe i trwałe do rana ;) czyli jednak zębole :(

Ja znowu biorę Luivac i jakas taka ospała i zmierzła jestem, że szok... normalnie apatyczna (nie mylić z apetyczna)... choroba, może to i od tego... muszę do lekarza zadzwonić, bo się do niczego nie nadaję :-(

Nata- śliwki, jablka, dużo wody, flora bakteryjna stale i trwale, owsianka z jabłuszkiem świetna :)
Jak się będzie dłużej utrzymywać to do lekarza.

Gosienko- dla babci
[*] My też chcieliśmy wejść na Chojnik, bo blisko mieliśmy, ale już nam czasu nie starczyło :) W Wro pogoda znośna, więc może się wyciągnie :-)

Elvie- obudź M. a sama idź w kimę :-D ja tam nie miałam litości, jak tylko stary w domu, to wybudzałam... sama sobie dzieci nie zrobiłam :-p
 
Ostatnia edycja:
Elvie, wspolczuje nocki. A nie pomyslalas zeby Macka Lenie podrzucic. Przeciez sama sobie wykombinowalas, ze starsze sie mlodszym zajmie ;-)

Buhahahahahahahahaha :-) Zielona potwierdzam starsze czasem się zajmuje, ale bankowo nie na tym etapie :-D jakieś półtorej roku będzie musiała Elvie odpkękać... chociaż... nie chcę straszyć... ja się buntowałam i wcale się bratem nie zajmowałam, co ów ma mi za złe do dziś :-p a jak mi go potem "doczepiali" i z "ogonem" miałam iść na dwór, to był foch :cool2: robilam jatkę, że nigdzie nie idę i mama mając wizję siedzenia z dwójką, zostawiała młodszego w domnu, albo sama z nim szła :-D
 
Aniez he he he ja za to byłam zachwycona bratem :-) w końcu sama go wyprosiłam bo przez 6 lat byłam samiuteńka i mi nudno było w domu :-p a jak się brat urodził to jeździłam z nim na spacery, bawiłam się :-) no wzorowa siostra ;-) ale do czasu...potem darliśmy koty bo ja już pannica a on taki smarkacz ;-) więc trzeba było go "naprostowywać" wg mojej wizji życia :-D a ten się buntował :-D To samo miałam z siostrą...z tym że nie zdążyłyżmy za bardzo sie nakłucić (ale nie powiem żeby w ogóle) bo miałam 15 lat jak sie urodziła a jak ona miała 10 lat to ja się wyprowadziłam z domu bo za mąż wyszłam :-)
 
Hej;-)

Matko co za pogoda, szaro, buro zimno i pada...bbrrr, a my dzisiaj to pożegnanie przedszkola w stadninie koni mamy, jakoś sobie w tej pogodzie nie wyobrażam.

Co do rodzeństwa...ja się zgadzam z dziewczynami, szczerze powiedziawszy to u mnie juz luzik. Czasami to, aż czekam by W z przedszkola przyszła, wtedy mam spokój bo się razem bawią. W jest bardzo opiekuncza i często to jestem w szoku, bo jak B zrobi siku na nocnik, to ona mu brawo bije, a potem razem za rączkę idą do WC wylewają zawartość, Wercia bierze nocnik, płucze wyciera i wracają;-). Fajnie też jest na spacerach, bo nie musze latac za B, on wpatrzony w siostre jak w obrazek , więc chętnie idzie z nią za rączkę i tak słodko wyglądają;-).Oczywiście są momenty ,że sie kłócą, no ale to normalne. Też się z bratem kłóciłam. No i wkurzałam się czasem jak musiałam go na dwór zabierać;-)

Filonka...zdrówka dla Kacperka, oby leki pomogły:-)

gosieńka...dobrze,ze z nogą w porządku, tyle faktycznie dziwne ,ze boli, może coś naciągnęlas i to mięśnie. Dla babci
[*].

Magda, tez miałam w palnie jakieś opalanko na działce w niedzielę, bo w sobotę mamy festyn w przedszkolu, ale ta pogoda mnie przeraża, a ja już cholerka bledne hehehehe.

zielona, ja tam Cię na drugie bobo namawiać nie będę, bo sama wiem,ze to trzeba dojrzeć. Ja po W, jej akcji z mega kolkami, mówiłam ,że nie będę mieć więcej dzieci. Trwało to ponad 3 lata, aż w końcu mi się zatęskniło, zaczęłam oglądać się za niemowlakami. Weronika już taka duża panienka była samoobsługowa i tak jakoś samo przyszło heheheh:-)
 
Witam.
U nas leje jak z cebra. Porażka. M jescze jakieś przemyślenia dopadły i ma chyba wątpliwości czy się zdecydowac na to drugie małe cudo...ehh...ach te chłopy. Rozumiem go bo tez mam, tylko z goła inne. Ja się boję kolejnej beznadziejnej ciąży, dziwnych bóli, puppu, tycia, siedzenia na doopie przez kilka miesięcy i co najgorsze żeby nie stracić tej ciąży i żeby maluch był zdrowy :(
Jak mnie tu nie było to też wspierałam koleżankę, która jest właśnie w ciaży i dowiedziałą się że maleństwo ma poważną wadę serca- transpozycje naczyń i brak prawej komory. Już przewidują 2 operacje po porodzie , ale jeszze może nastąpić cud i o to się modlimy...

Gosienkag-
[*] dla Babci...

AgnieszkaSz- no to faktycznie nie małaś okazji prowadzić wojny z siostrą. Ja mam 10lat młodszą i też to inne dwa światy.

Elvie-współczuje nocki.

Zielona- też jestem ciekawa czy sie na drugie zdecydujesz :)

Lece do obowiązków domowych i posadzić kizie-mizie na nocnik ;)
Do miłego
 
Cześc
Noc spokojna wyspalismy sie. Kacper czuje sie lepiej-dziekuję.
Raz tylko przyszedł i zawołał siku i dalej kinał.
Dzis mam zawirowany dzień, musze ogarnąć chate , bo mama wpada w odwietki z zakupami.
K ganek szpachluje to tez mam sprzątania.

Gosieńka(*) dla babci. a co do szczepień na krztusiec to wiem ze dzieci sa szczepione , tylko ostatnio ta zapomniana choroba wraca, lecz lekarze nigdy nie stawiaja diagnozy na ta chorobę, chorują na nią najczęściej dzieci w wieku przedszkolnym jak i małe dzieci., gdyz okres po szczepieniu juz jestzbyt długi by chroniło dziecko. Myślałam o tym bo kolezanki dziecko choruje juz z takimi samymi objawami jak nasz Kacper od 1,5 mies, dostawał 2 rodzaje antybiotyku, i 3 raz dożylnie i nic nie pomogło. dalej kaszle, dusi sie wymiotuje i ma zapalenie spojówek. a ze mielismy z nim kontakt wiem ze mogł sie od niego zarazić.

Uciekam.
 
zielona - Ty się chyba dzisiaj porządnie wyspałaś, bo widzę, że Ci humor dopisuje:-D

aniez - ja go w nocy wybudziłam, aby Maćka uspokoił masażem brzuszka i później M. nie mógł zasnąć, udało mu się dopiero przed 6:00, więc spał dzisiaj jeszcze mniej niż ja, więc dałam mu pospać. Generalnie to u nas M. się z Lenką zrywał, a ja dosypiałam, teraz trochę inaczej, bo karmię, a jak już wstanę to do wyrka nie wchodzę;-)

Ja moją siostrę podobno wielką miłością w dzieciństwie darzyłam, ale trwało to chyba tylko do 5 roku życia, później było jak u aniezowej - ogon mnie wkurzał i zabierać jej nigdzie nie miałam ochoty.
 
Elvie, a jakze ze wyspana - chyba w przeciwienstwie do Ciebie ;-) Wiesz, wstalam o 6ej. Ech nie ma to jak blogoslawienstwo jedynaka ;-)
A na powaznie, to zasnelam po polnocy bo mi sie jakies dziwne mysli po glowie klebily. Za to mialam piekny sen: lezalam sobie na plazy, morze spokojnie szumialo, a wkolo cisza...
 
reklama
pogoda beznadziejna, nic mi sie nie chcę, dobrze, ze dzisiaj się juz pakuję i jutro znikam. Mama mówi, ze nad morzezm słoneczko i podobno najblizsze dwa tygodnie zapowiadają rewelacyjna pogodę.
Nie udało mi się jednak B przekonać, więc będzie z nami tydzień, a potem zostajemy sami. trudno
Siemka:-)

Wczoraj prawie głos straciłam heheheh, tak się darłam na meczu, a serce mi waliło,ze hoho. Jednak Nasi się nie dali, jestem z Nich dumna, pięknie grali. Teraz czekam na mecz z Czechami;-)
widzę, że z moim męzęm jakbyście razem kibicowali, to decybele by były zdecydowanie powyzej normy;-)
Filonka zdrówka dla Kacperka

zielona - dałabyś radę, są czasami dni, że maluchy zasną o tej samej porze i można odsapnąć;-) U mnie dzisiaj właśnie był taki Dzień Matki:-D

Pytanie nr 2: czy karmiąc piersią mogę jeść kolację o 19:00 i śniadanie o 8:00, a po kolacji już nic nie dojadać tylko wodę pić? Nie stracę przez to pokarmu? Pytam, bo ciągle jem, wiecznie głodna jestem, a waga przez to w miejscu stoi:-(
ja zwykle jadam kolację około 18:30 i nie zmieniłam swoich przyzwyczajeń jak karmiłam i problemów z pokarmem nie miałam.
Co do rowerku to u nas nie ma szału. mam nadzieje, że dojrzeje do tego;-)
Gosieńka nawet wolna chata w negochjacjacj nie pomogła. Uparł się i koniec. praca, praca i koniec.
[*] dla babci
Maonka to teraz Ala będzie się mogła wylegiwać na trawce na balkonie:-)
Dziewczyny szybciutko się witam - nie wbyło mnie ponad tydzień - nie wiem jak tutaj wszystko ogarne.

Mała ma problem kupkowy - nie chce robić kupki doslownie az płacze - macie jakies rady - wczoraj dałam jej do picia wywar ze śliwek - trochę pomogło - chyba nie miala wyjścia kupal poprostu chcial wyjsc. Ma ewidentnie zatwardzenie
chyba Cie myślami ściągłam, bo właśnie wczoraj myślałam, że już długo nie zaglądałaś
Aniez to może na intensywny kurs wakacyjny się zapiszesz, skoro taka zmotywowana jesteś i pełan zapału

Witam.
U nas leje jak z cebra. Porażka. M jescze jakieś przemyślenia dopadły i ma chyba wątpliwości czy się zdecydowac na to drugie małe cudo...ehh...ach te chłopy. Rozumiem go bo tez mam, tylko z goła inne. Ja się boję kolejnej beznadziejnej ciąży, dziwnych bóli, puppu, tycia, siedzenia na doopie przez kilka miesięcy i co najgorsze żeby nie stracić tej ciąży i żeby maluch był zdrowy :(
Jak mnie tu nie było to też wspierałam koleżankę, która jest właśnie w ciaży i dowiedziałą się że maleństwo ma poważną wadę serca- transpozycje naczyń i brak prawej komory. Już przewidują 2 operacje po porodzie , ale jeszze może nastąpić cud i o to się modlimy...
bo chyba najgorzej jak człowiek ma za dużo czasu do myślenia. Wtedy wszystko się 20 razy analizuję. Mój B miał wątpliwości do momentu jak juzynii się nie zwierzyli, że się starają , starają i nic. I jakoś tak z dnia na dzień przyszedł i stwierdził, że chce, bo my możemy to trzeba działać. Teraz też czasami widze, ze nachodzi go myślenie o trzecim, a jeszcze 6 miesięcy temu nie chciał o tym słyszeć.
trzymam za was kciuki

uciekam
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry