• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Listopad 2008

Cześć Dziewczyny!!

Miałam wczoraj koszmarny dzień... brzuch twardy bolesny, ja ledwo patrzyłam na oczy prawie cały dzien przeleżałam patrząc w sufit, no a wieczorem podłapałam doła. Mój M był do późna w pracy, a mnie naszło na sentymenty, przypomniał mi się tata i jakoś tak poczułam, że wiele rzeczy zmieniło się w moim życiu nieodwracalnie... że mimo że bardzo za nim tęsknię to nie potrafię do końca wybaczyć i zaakceptować tego co zrobił.

No i męczą mnie ostatnio bóle głowy.... do tego stopnia, że aż mi sie zbiera na wymioty....

No to pomarudziłam :)
 
reklama
pewnie Tajchi i pamietaj ze czasem sie wyzalimy tutaj, ale to nie znaczy ze zawsze jest ciezko. Np. teraz mala od rana zajmuja sie soba, siedzi sobie juz w swoim pokoju i wcina chrupki. Takze nie jest juz tak absorbujaca. Przygotowywuje sie na ciezki rok, ale wiesz tyle kobiet dalo rade czemu my nie damy..... a potem bedzie fajnie;-)
 
oj sentymenty, humorki itp... to mi polozna powiedziala ze normalka przy koncu, bo poziom hormonow wzrasta jeszcze bardziej niz na poczatku ciazy:szok: wiec zwalcie na hormony i koniec;-)
 
Tajchi jak tylko twoje maleństwo podrośnie do momentu że nie będzie aż tak bardzo zależne od ciebie to zatęsknisz za niemowlaczkiem , zobaczysz. ja poczułam ukłucie w serduchu jak moja Julka zaczeła sama łyżeczka wsuwać zupę, pozniej jak zaczeła prosic na nocnik i jak pożegnałysmy smoka , wydała mi sie wtedy taaaaaaaka duża i od razu podjelismy decyzję z M że czas na drugie dziecię :) (i mam nadzieję ostatnie)
 
Cześć dziewczyny!
Ja wczoraj miałam podły dzień i dobrze,ze się skończył,cały czas ryczałam i to z byle powodu,chyba świadomość zblizającego się końca dała o sobie znać,najgorsze,że mój M nie mógł zrozumieć,ze ten płacz,nie jest spowodowany jakimś konkretnym powodem i jeszcze bardziej doprowadzał mnie do łez,ale w koncu przylazł do mnie i spał ze mną tej nocy i to mnie uspokoiło i nawet wytrzymałam jego pochrapywanie,bo najważniejsze,ze był:-),ale zaczyna mi działać na nerwy,bo pewnie dziś jak wróci z pracy będzie się domagał podania powodu wczorajszego beczenia:szok::wściekła/y:
Dzisiejsza noc na szczęście obyła się bez zgagi,ale od rana,tylko coś zjadłam,znow zaczyna dokuczać. Tak bardzo chciałabym wytrzymać do następnego tygodnia z porodem,zeby jednak zdążyć ze zgłoszeniem się na oddział do mojej gin.,ale imbardziej tego chcę,tym bardziej się boję,ze mi dzidzia numer w ostatniej chwili odwinie:szok:
Ja mam siostrę 20lat młodszą i traktuję ją właściwie ja swoje dziecko,choć bardziej mój o 15 lat młodszy brat jest jak moje dziecko,bo przy nim brałam bardziej czynny udział w opiece od jego urodzenia. Szok,taka róznica wieku,a mam jeszcze 3lata starszego brata i powiem wam,ze z nim mam bardzo nikły kontakt,teraz przez kłopoty z rodzicami trochę się do siebie zblizyliśmy,ale na jak długo nie wiem,moze tez dlatego,ze nie trawię za bardzo swojej bratowej:no:
żanetko podziwiam cię za wtrwałość,ale z tego co piszesz juz nie długo będziemy mieli kolejna podwójną mamę:-),trzymaj się kochana.
Icedal wiadomo,ze państwowa praca ma swoje zalety i raczej jak będę zmieniać pracę,to też na państwową,moja obecna praca jest ciekawa i ją lubię,ale z pewnych względów i dla swojega dobra będę się starać ją zmienić. Ty kobieto nie pisz nawet takich rzeczy o słoniach,2 lata,kto by się zdecydował na dziecko:szok::-)
madzik fajny sposob na miłe rozpoczęcie dnia i miłe przyśpieszanie,pozazdrościć tylko,aneta ma celibat z powodów zdrowotnych,a ja z powodu przewrażliwionego M:-(
Kiriam nie ma jak poprawa humorku zakupami,też chyba sobie zrobię jakiś wypad w sobotę,nawet,zeby tylko pooglądać:-),szkoda,ze przez te opuchniete nogi nie mogę poprzymierzać butów,bo zaraz kupiłabym sobie jakieś na mega obcasie:-D,tak tęsknię za ocasami:-(
lunia w końcu dajesz na luz,nareszcie:tak:
agathe ja dzisiaj zrobiłam swojemu M na złość i sama powiesilam w końcu firanki,napocilam się przy tym,ale nie mam ochoty prosić i patrzeć jak je zawiesza przez pół dnia,ciekawe jak zareaguje po powrocie z pracy:-),pewnie zgarnę okrzan:-),ale moze się nauczy,ze jak czegoś od razu nie zrobi,to niestety będzie za późno,czy ja się nie za bardzo łudzę:-)
Tajchi damy radę z drugim dzieckiem,zobaczysz,ze będziemy patrzeć się na dobro pierworodnego,zeby miał się z kim bawić i nie został sam jak nas zabraknie:tak:
Wczoraj nic mi się nie chciało,a dzisiaj czuję jakiś pęd i nadmiar energii,a choć za oknem chłodniej i pochmurno,to coś czuję,ze taka pogoda najbardziej mi odpowiada:tak::-)
anetko trzymaj sie i moze zadzwoń do swojej gin,tak na wszelki wypadek:tak:,ja bym chyba taj jak Tajchi spanikowała:szok:
 
TAJCHI , GABI - tylko spokoj moze nas uratowac :-D....pare kropli porodu nie czyni, skoro nic wiecej nie leci, znaczy sie ze nic sie nie dzieje ;-)Spokojnie poczekam do jutrzejszej wizyty :tak:
TAJCHI - dokladnie tak jak napisalam Agata...pewnie nie raz jeszcze tu pomarudzimy, a juz ja napewno bo Kuba jednak malo samodzielny jeszcze......Ale to nie znaczy ze zawsze jest zle...Fakt, ze mam takie dni, ze chce gdzies uciec i nie wrocic - Kuba jest bardzo energiczny i swietnie rozwiniety ruchowo...szybko zaczal siadac, raczkowac, chodzic i przez to naprawde mozna sie zmeczyc...Ale jak taki szkrabik sie do Ciebie usmiecha, wola mama, obdziela Cie buziakami......serce mieknie normalnie i zapominasz o zmeczeniu :-)
GABI - usmiechnij sie slonko......hormonki precz!
ANUTKO - widze ze wczoraj to ogolnie jakis fatalny dzien byl....trzymaj sie...
Kochana, mialam juz zapytac jakis czas temu.....czy Ty przypadkiem nie mieszkasz w Świętochłowicach?
AGATA - heh....no wczorajsza akcja niezla....przy Twojej sklonnosci do szybkich porodow trzeba byc w ciagles gotowosci :-D Nigdy nic nie wiadomo....lepiej sie nie oddalaj za bardzo od domu :-p
 
no to poprawiłyscie mi humorek dziewczynki, juz bym chciala drugie, pewnie na razie do porodu, po porodzie zmienie zdanie, ale i tak chęć na córeczke powróci, gorzej jak będzie drugi synuś i trzeba będzie robic trzecia córeczkę i tak do skutku:-):-);-);-)
 
dzieki dziewczyny za powitanie, nie wiem czy nadrobie i przeczytam te wszystkie posty bo jest ich tyle, ze hej.
tajchi ja mieszkam w Basildon, to jest ok 40-50 km od londynu, mozna powiedziec,ze taka mala londynska prowincja
 
Widzę, że im bliżej listopada tym więcej u nas się dzieje :))

Dzisiaj odwiedziła mnie koleżanka z 2 miesięczną córeczką.... no jakie cudo z niej... miodek normalnie :) spokojniutka i pogodna.... ehhh uświadomiłam sobie, że naprawdę niedługo ja będę trzymała mój Skarb na rękach :)

Anetko - zgadza się, mieszkam w Świętochłowicach :):)
 
reklama
ANUTKA - no niedlugo juz naprawde.....Haaaa, dobrze mi sie wydawalo.....moja mama jest ze Swietochlowic :tak:, mam tam babcie, dziadka, ciotke itd :-)
AG_SIA - witam serdecznie.....bo jeszcze tego nie zrobilam :zawstydzona/y:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry