Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
zwl. ta baba co na Ciebie naryczała. Od razu mi się przypomniała jedna polożna co na mnei naryczała jak urodziłam córkę ze noszę majtki (ale jak tu ich nie załozyc jak podkład ciągle się przesuwał a tu trzeba od czasu do czasu wstac i mąż sąsiadki może zobaczyć coś ....ach szkoda słow) ale miałam to gdzieś i sciągałam tylko jak brałam prysznic i na obchod lekarzy. Inna na mnie naryczała że zjadłam banana ( swojego nie jej )
bo uważała że to cytrus i przejdzie do mleka. Z resztą jak przypomnę sobie to co zmiana to każda mowiła inaczej jedne kazały jesc jopgurty inne nam zabraniały teorii od groma. Zamiast wesprzeć niedoświadczone matki to jeszcze mąciły. Teraz się śmieję z ryków, głupoty i lenistwa niektórych położnych ale wtedy to nieraz ryczałam przez niektóre i chciałam jak najszybciej do domu. Teraz to już sobie nie pozwolę na niektóe zachowania w końcu oni są po to żeby nam pomagać 
, ale mi czasem tez sie cos niesamowitego sni np. ze niunia tyle razy spadla z lozka ze az ma plaska glowe (ten chyba byl najgorszy), albo ze urodzilam mala calineczke ktora rozmawia ze mna, ach te sny
, wczoraj maz stwierdzil ze jakos zmienil mi sie bzucholek i jakby wyglada na pelniejszy i ciezszy
ojej ciekawe jak to bedzie;-)
nie moglam sie doczekac powrotu do domu 
II etap pororodu, na łóżku trwał tylko 10 minut, a cały poród tylko 7 godzin i bolało mnie tak mocniej tylko przez te 10 minut. Rodziłam pierwszy raz i myslałam że potrwa to conajmiej 15 godzin, a tu niespodzianka. I jedyne co żle wspominam to właśnie wrzeszczący personel, najpierw że za szybko przyjechałam i kłamie że miałam skurcze
(ze stresu sie zablokowałam chyba, bo KTG nic nie wykazało) i że jeszcze długo nie urodzę(urodziłam po 7h!! bez żadnych przyśpieszaczy, tylko masowanie sutków jak poradziła mi położna) potem było super tylko ja i jedna miła położna(noc z soboty na niedziele) i nad ranem przyszły jakieś zołzy i kiedy zaczełam przeć w kucki to kazały mi sie położyć, nogi w rynienki i przeć, a ja nic...oprócz bólu to już nic nie czułam, zaczeły sie drzeć że zabiję swoje dziecko jak nie będę przeć
więc zaczełam coś próbować co pamiętałam ze szkoły rodzenia, a te się drą że co ja wyprawiam, więc wyrwałam się i stwierdziłam że mam dość i tylko mąż mnie przekonał żebym wróciła na sale porodową, wstrzykneli mi podejrzewam Dolargan na uspokojenie i po 10 minutach miałam Olusie na brzuchu, troche mi ją wycisneli zemnie bo zaczełam juz łapać odlot.
i wszystkie trafimy na życzliwych ludzi. A co do karmienia to mi tez sie wydaje że najważniejsze jest nastawienie psychiczne, ja wogóle nie wątpiłam że będę mogła karmić córke i bez herbatek kapturków i hartowania karmiłam ją 20 miesięcy. Ale sie rozpisałam
.
!
, ja chyba bym aż tak nie zwlekała, no ale .........
, damy sobie radę, a sama też nie chciałabym jechać za wcześnie do szpitala
.