reklama

Mysl o porodzie

i wlasnie boje sie ze nie dam rady sie podpozadkowac temu rytmowi ze jednak bede sie buntowac tej matczynej niewoli... jestem niestye osoba kora bardzo kiepsko znosi jak sie jej mowi co ma robic!! i co ja poradze jak mi przyjdzie zly czas ? a Ptysiek za to jest czuly i oddany taki spokojny i niczym sie nie podnieca za wczasu a ja co chwile wariuje
a co do wydzieliny to ja tez tak mam tylko wczoraj sie troche przestarszylam bo mam podraznione wargi sromowe i niewiem od czego czy od wkladek czy cos innego to moze byc nie mam pojecia?:confused:
 
reklama
wiecie, te niepokoje są całkiem w porządku. co by było jakby któraś z nas się w ogóle nie obawiała niczego? przecież to jest normalne, stres towarzyszy człowiekowi od narodzin. ja też namawiam dzieciątko na wyjście w okreslony dzień /11.11/ ale co będzie to tylko Bóg wie...fakt jest jeden...urodzić musimy, wcześniej czy później to nas nie ominie. a jedyny niepokój powinien być w tym momencie o dzidziusia. zeby było zdrowiutkie. po porodzie życie każdej z nas zmieni się diametralnie, wiem to po koleżance która urodziła w lato. nie spodziewałabym się nigdy po niej tylu wyrzeczeń a jednak. więc jak ona może to i my sobie poradzimy.
a na razie brzuszki do przodu, uśmiech na twarzy i cieszmy się chwilą że mały/a nie ma kolki trzecią dobę dobę z rzędu a my oczy na zapałki i robimy wszystko aby mu pomóc...:tak:
 
no i cieszmy się smakiem gruszek, winogronmandarynek, pomarańczy, granatów tudzież innych dostępnych owoców, nie mówiąc o fasolkach, kapustach i takich tam...
 
No i co ja mam ze soba zrobic? Zjadłam właśnie CAŁA gorzka czekoladę. Najpierw tydzień zdrowo sie odżywiam: pieczywko pełnoziarniste ( ochyda ), śliweczki suszone ( przeciw zaparciom ), jabłuszka i inne cuda. A teraz co?
 
Cynamonka A teraz cos dla ducha a nie ciala
Goralka Ty kobieto sobie nawet nie wyobrazasz jak mam ochote zakosztowac nalewki z aronii albo czegos rownie smacznego co sie chowa w barku.... smiac mi sie chce bo mi ginekolog kazala popijac piwko przeciw puchnieciu syrek.. i chyba skutkuje jedno male na dwa dni... :dry:
 
Lucyann serio mowisz z tym piwkiem. Mnie sie tak w sobotę czegoś chciało i odmówiłam sobie, ale gdybym wiedziała ze w celach zdrowotnych to bez wyrzutów wypiłabym pół szklaneczki piwa.
 
I ja bym wypila. Ale moj maz mowi ze wytrzymam... ech jak ja przy tym chlopie moim potrafie sobie odmowic czegos i nie zaluje potem :-)
Dzis byla u fryzjera. Moze jak juz sie przyzwyczaje donowej fryzurki zrobie jaka fotke ;-) a teraz ide spac...
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry