cześć dziewczynki...ja właśnie wczoraj wróciłam do domku...nareszcie...miałam trudny poród i musiałam trochę poleżeć w szpitalu, do tej pory nie mogę się otrząsnąć. ale moja kruszynka jest taka wspaniała i grzeczniutka, jakby wyczówała że z mamusią coś się dzieje i daje mi odpocząć. brodawki jak zwykle poranione, bolące, ale jakoś dajemy radę.
rety, nawet nie wiem kto z was pozostał jeszcze w "dwupaku", nie mam jak poczytać bo nie mogę siedzieć. tęskniłam za wami i za tym forum. jak poczuję się lepiej to napewno zajrzę i opiszę mój dramat.
trzymam kciuki za wszystkie już i jeszcze nie mamy. musi być dobrze.;-)