reklama

Na imię mi BUNTOWNIK

Ja jak sobie przypomne jakie numery odwalałam,to mi sie słabo robi:szok:... ja to sie dopiero pod koniec studiow "uspokoiłam"... tzn. jak zaciążyłam:rolleyes2::-p
 
reklama
Widze ze kazdy w swoim zyciu mial okres buntu ale to chyba normalne. Jak widac skoro rodzice wyszli na lydzi to i dzieci pewnie tez tego sie trzymajmy. A bunt trzeba bedzie przetrzymac bo coz wiecej nam pozostaje.:dry::dry::dry:
 
Apropo buntu. Dzisiejsza kolacja to była masakra, pół godziny płaczu, że nie chcę, nie lubi, nie będzie jeść, że to i tamto, mamusia potulisz mnie? itd
poskutkowało dopiero jak wkurzyłam się na maxa i kolacja prawie wylądowała w zlewie :-p:-D:-D:-D:-D
 
reklama
U nas też z jedzeniem ostatnio są problemy. Ale ja twarda sztuka jestem i jak nie chce jeść to nie, puszczam Witka i niech se swawoli. Ale za moment i tak będzie chciał jakiś deser to wtedy ma szlaban. Może dostać jedynie chlebek ze śniadanka :crazy: Już się nauczył, żę dostanie deser jeśli zje śniadanie. Dziś też rano miałam z małym cyrki :baffled:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry