liliana
Pytałaś na głównym jak z kupą, no to odpowiadam.
Byłam w Prokocimiu u gastrologa.
Zbadał Młodą (przyjemne to nie było na pewno ani dla niej ani dla mnie...)
Problemów anatomicznych nie stwierdził.
Szczegółowo wypytał co i ile je.
Pod tym względem wizytę uważam za udaną, ale jak przyszło do zaleceń, to zrobiłam tak:
Przede wszystkim dowiedziałam się, że ocieramy się już o patologię, ponieważ JESZCZE karmię piersią!!!
Niedopuszczalne jest, żeby takie duże dziecko karmić w nocy i mam z tym natychmiast przestać!!!
Dziecko w tym wieku powinno przesypiać całą noc.
Hmmmmmm....
Jestem jak najbardziej za tym, żeby Tośka dała mi wreszcie pospać w nocy, ale ona o godzinie 1-2 w nocy budzi się na cycka i nie ma zmiłuj - oszukać się nie da wodą, smoczkiem, czy czym tam jeszcze.
Poza tym odkąd Młoda zaczęła raczkować, siadać i chodzić przy meblach, to przestała mi przybierać.
Od 5 maja, kiedy była ważona, do wczorajszego ważenia waga stoi - cały czas jest 7400.
Ma motorek w tyłku, ciągle jest w ruchu i pewnie dlatego nie przybiera, więc zależy mi mimo wszystko na tym nocnym karmieniu. Mleko w nocy bardziej kaloryczne jest.
Ponadto zależy mi, żeby jeszcze pocycować, a nocne karmienie sprzyja utrzymaniu laktacji.
Pan doktor oprócz powyższego zalecił, żeby Młoda jadła na dobę 5 posiłków (2 stałe i 3 mleko).
Tego stałego żarcia według niego to objętościowo ma być 3 małe słoiczki, czyli wychodzi po półtora na jeden posiłek.
Taaaak, lecę po rurę, właduję ją Tośce do gardła i będę jej ładować jedzenie w ten sposób, bo nie ma opcji, żeby tyle zjadła.
Moje dziecko trochę się przekonało do łyżeczki, bo wcześniej odmawiała współpracy i jadła tylko sama.
Dlatego wiem ile takiego słoikowego jedzenia jest w stanie zjeść - maksymalnie na raz 1 słoik ale to rzadko, zazwyczaj 3/4.
Nie ma różnicy, czy dostaje słoik, moje gotowane, czy je sama - je mniej więcej zawsze tyle samo.
Poza tym dowiedziałam się, żeby nie dawać jej czekolady hehe.
Dobrze, że mi to powiedział, bo sama bym na to nie wpadła

Dowiedziałam się również, że to niemożliwe, żeby wymiotowała po żółtku.
No cóż, pan doktor najwyraźniej wie lepiej niż ja, po czym wymiotuje moje dziecko
Wychodząc z gabinetu stwierdziłam, że wszystkie jego zalecenia (za wyjątkiem tej czekolady hehe) olewam, bo nie jestem w stanie ich zastosować a przede wszystkim nie jestem przekonana co do ich słuszności.
To było 5 czerwca w środę a następnego dnia stał się cud hehe.
Kupa była rano i wieczorem.
Później kupa regularnie co dwa dni była
A od wczoraj jest codziennie
No kurde nic nie zmieniałam, więc skąd ta odmiana???
Jedyne wytłumaczenie, jakie mi do głowy przychodzi, to że Antosia się przestraszyła, że wcielę w życie zalecenia lekarza i nie będzie w nocy cycka hehe
Warto było wydać te 150 zł, bo efekty po wizycie są spektakularne
A tak w ogóle to spodziewałam się, że taki szpital dziecięcy promuje KP, a tu taka niespodzianka...
No cóż, jestem chodzącą patologią.
Ty zresztą też (i pozostałe karmiące wrześniówki), bo JESZCZE karmisz takie duże dziecko.