Ja początkowo też byłam zdecydowana rodzić sama, ale z zupełnie innych powodów. Mniej mnie martwiło, że mąż nie da sobie rady, a bardziej, że po takim przeżyciu nie będę już dla niego atrakcyjna seksualnie... że będzie na mnie od tego momentu inaczej patrzył...
Ale tak było, zanim zaszłam w ciążę... Jak zobaczyłam mojego Mężczyznę, jak się puszy, że zostanie tatą, jaki jest dumny, jak się interesuje ciążą, Maleństwem, to wiem, że nie miałabym sumienia odmówić mu tego przeżycia. A i przestałam się bać, że zmieni do mnie podejście...
Teraz, to raczej ja się zmieniłam - zawsze byłam bardzo niezależna i dumna z tego, że zawsze sobie umiałam radzić sama, a teraz coraz bardziej go potrzebuję - daje mi takie poczucie bezpieczeństwa - zarówno psychicznie jak i fizycznie... I miło będzie w takim momencie mieć go przy sobie...