Chcę się Was poradzić, Dziewczyny. Robiłam wczoraj badania krwi, moczu i krzywą cukrową (a propos - pielęgniarka sama, nie proszona wcisnęła mi pół cytryny do wody z glukozą i było to całkiem strawne - taka mocno przesłodzona lemoniada - może którejś z Was pomoże przebrnąć przez to badanie). Po południu odebrałam wyniki i wszystkie są dobre, poza żelazem. Mimo przyjmowania 200mg żelaza dziennie wyniki mi się nic nie poprawiły - hemoglobiny tyle samo, hematokryt nawet się pogorszył. Jak wykryli mi anemię brałam na początku 80mg, Jak po kolejnym badaniu okazało się, że jest nawet gorzej, to zmienili mi preparat (z tlenku żelaza na sól żelaza - podobno lepiej przyswajalne) i ztrzykrotnili dawkę. A tu wyniki - taka kaszana. Dodam, że ani nie czuję się, ani nie wyglądam anemicznie... Aż się boję pokazać te wyniki lekarzowi we wtorek...
Starałam też dostaczać naturalne żelazo organizmowi - jadłam szpinak, buraki, czerwone mięso, wątróbkę... Brałam też witaminę C, bo poprawia przyswajaność żelaza...
Boję się teraz, że skończy się zastrzykami... A podobno do przyjemnych nie należą... Czuję się trochę jak wyrodna matka, która nie dostarcza swojemu dziecku tego, co potrzebuje...
Wiecie coś może na ten temat, jak mogłabym zrobić, żeby było dobrze?? Któraś z Was ma może podobnie?