Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

mandziula, ja wymiękłam jakieś 1,5 tygodnia temu, byłam wykonczona, bo nie przesypiam całych nocy a o 6 do pracy musiałam wstawać, lekarka na mnie nawrzeszczała, powiedziala ze to koniec i .. jestem na zwolnieniu. Też myslalam, ze do świąt dociągne, ale powiem wam, ze bylo mi coraz ciężej... Teraz z domku troche pracuje, raz w tygodniu jestem w firmie na pare godzin i jest o niebo lepiej, naprawdę, najgorsze to bylo to 8h przykute do biurka w pracy... masakra....
I powiem wam, ze w ogóle sie w domu nie nudze, raz że pracuję troszkę z laptopem, dwa, że sie w koncu wysypiam, trzy jakoś powoli staram się ogarniać tą chałupe... Spacery z pieskiem, obiady o normalniej porze... rewelacja :-)
Także mandziula, do 4 grudnia coraz bliżej kochana!


I nastrój idzie się paść 


mam dokładnie tak samo 1,5 tygodnia temu przeszłam na L4 ale ciągle jeszcze coś robię z domu do pracy, poza tym spacery z psem, obiadek, jakieś sprzatanko, zakupki, szkoła rodzenia i inne przyjemnosci (kino, basen, spotkanie z przyjaciółmi) i nie wiem kiedy mi dzień ucieka pierwsze dni były szokiem że nie musze wcześnie wstac i się szykowac ale teraz jestem zadowolona![]()
Bo tak szczerze, to nie praca mi dawała w kość, bo bardzo ją lubiałam, tylko właśnie brak snu.
:-( Wieczorami długo nie mogłam zasnąć, a za to rano trzeba było wcześnie wstawać. Ale koniec z tym.
Staram się być cały czas na chodzi i codziennie wyjść przynajmniej na pół godzinki na spacerek - szkoda tak pięknej pogody nie wykorzystać 
