Kochane trochę się pomądrze bo temat z mojej działki.
Oxytocyna to hormon, który pobudza mięśnie macicy do skurczów;naturalnym odpowiednikiem który możemy sobie same dostarczyć jest nic innego jak męskie nasienie i w nim zawarte prostaglandyny.
Nie ma naukowej wiedzy, dlaczego tak często podaje się kroplówki z oxy; owszem co innego jak w trakcie porodu zatrzymuje się akcja rozwarcia i skurcze mają mniejsze natężenie wtedy jak najbardziej tak; generalnie problem polega na tym, że dawka oxy. mało kiedy jest dobierana do masy ciała i przeszłości porodowej, dlatego bardzo często nawet po oxy. tak się męczymy; oxy wywołuje skurcze ale niestety sztuczne, więc ból jest o wiele większy niż przy porodzie naturalnym, gdzie skurcze pojawiają się same z siebie, powoli ze stopniowym nasileniem.
Jedyna rada sprawdzona przez gin. i anestezjologów -kobiety oczywiście to taka (tylko proszę nie mieć mi tego za złe) to zacząć kuracje z prostaglandyny przez 5 dni, w terminie porodu, wskazana jest lampka czerwonego wina na rozluźnienie; oczywiście mogą z tego skorzystać tylko te, które są w terminie porodu a jego jeszcze nie widać, nie jedźcie na IP jak tylko pojawi się pierwszy skurcz. Tak sobie pomagają lekarki, żeby się nie męczyć.
Znieczulenie ZO jest po to by jak najbardziej nam pomóc, tylko prawda niestety jest taka że żeby je dostać to musimy mieć odpowiednie rozwarcie, a jeśli już mamy na pięć to ZO już w zasadzie jest niepotrzebne, bo najgorszy ból jest do połowy a to przeszłyśmy na żywo; dlatego są tak modne opowieści o źle podanym znieczuleniu; ono też nie blokuje nerwów zaraz po podaniu, najmniej odczuwany jest ból ok.20 min. po podaniu leku, ale to przeważnie jest już etap porodu łożyska a nawet w niektórych przypadkach szycia krocza.
Dolargan podaje się do zniesienia ból podczas szycia szyjki czy krocza.