Madzioolka ja też nie mam zdjęcia ani nic. Pierwszy raz wypadł mi dysk w sierpniu kiedy byłam na wakacjach (w pierwszym dniu od razu, żebym nawet chwili nie mogła wypocząć...) i miałam problem, bo to była wioska 50 km z dalao d jakiegokolwiek miasta... M. zawióżł mnie na pogotowie ( nie mogłam sama wstać, czułam się jak sparalizowana od pasa w dół) i dostałam jakieś kzastrzyki. Zbadali mnie ręcznie i dr stwierdził, że to na bank dyskopatia ale on mi nic tu nie pomoże, bo nie mają kasy(!!!!!) muszę jechać do swojego lekarza... 400 km od domu. No to pojechałam w wielkim bólu, ale niestety skończyło mi się ubezpieczenie po studiach. Poleżałam na ogromnych dawkach ketonalu i doszłam do siebie, w tym czasie załatwiałam ubezpieczenie i nową kartę chipową (u nas w woj. Śląskim są takie karty). Odebrałam kartę z zamiarem póścia do lekarza, umówiłam się na wizytę... i okazało się, że już jestem w ciąży. Skierowali mnie więc na rehabilitację ale ten wypadnięty dysk znowu dał o sobie znać i znów mnie sparaliżowało więć musiałam pójść prywatnie na masaże. Masażysta super, doprowadził mnie do takiego stanu, że do teraz kręgosłup mnie prawie nie boli, tylko bardzo na siebie uważam. ALe zdjęcia nie mam... i już raczej w ciąży nie zdobędę.