A pisałam ostatnio, że Filip się sam nie podciąga... Wczoraj jak wraaliśmy ze spaceru, zaczęło kropić, byliśmy już blisko domu więc położyłam mu spacerówkę podniosłam budkę i "kazałam" leżeć. Filip nie bardzo chciał się do moich próśb zastosować, a że widział, że ja mu nie pomogę to steirwdził, że musi poradzić sobie sam

No i chwycił się najpierw budki i usiadł, potem złapał się za nogawkę od spodni i usiadł już pewnie

A ja był zadowolony
A dziś: kiedyś teściowa kupiła małemu taką zabawkę w kształcie gitary , ma trzy przyciski jednym uruchamia się melodyjkę, drugim zmienia się motyw a trzecim można wygrywać daną melodię po jedym dźwięku. Filip bardzo lubił zawsze jak mus ię to włączało i zawsze mu pokazywałam, gdzie musi nacisnąć,. No i dziś siedzi sobie w łózzeczku, ja na łóżlu obok leżę i nagle zaczął "wygrywać" melodyjkę używająć tego przycisku co wydaje po jedynym dźwięku

Oczywiście od razu buźka ucieszona

A jak ja się popatrzyłam i go pochwaliłam to już tak szeroko się uśmiechnąć i zaśmiał, że szerzej już chyba się nie da
Cudowne jest to patrzenie jak dzieciaczki uczą się świata
