No i minął mój pierwszy dzionek w pracy, było super, wróciłam na stare śmieci i nadrabiałam zaległosci, nowe programy, procedury i inne.....strasznie tego dużo jest ale ja lubie zmiany i nowosci wiec szybko sie uczę.
Strasznie teskniłam i do domu leciałam a własciwie jechałam moim samochodzkiem w drodze powrotnej delikatnie mówiac nieprzepisowo:-) A Wojtek tak strasznie sie ucieszył na mój widok ze az prawie sie popłakałam. Nie odstepował mnie na krok a nawet zasypianie dzis było w naszym łózku.....
Tak strasznie kocham te moja małą istotkę:-)