oooooo, ale watek opustoszal ;-)
kasia - cudne, cudne i wielgachne mieszkanko! przypomnisz, ile to ma m? bo ja niby 55, a na zdjeciach jakos male wyglada ;-)
to zdaje szybka relacje:
lazienka wyszla fajnie, trzech kafelkarzy nam ja w koncu robilo, dramat. zrywaniek raz. ale koniec koncow wyszlo fajnie, chociaz wg mnie troche za grube dal fugi - no ale nie bylo mnie przy tym, wiec nie czas marudzic. trze bylo do parisa nie jechac, to bym miala moze inaczej. ale trudno, jest niezle i nie widac ;-) znaczy inni nie widza.
wanna, co ja mamy za 330zl, wyglada jak za kilka tysiecy, wszyscy mowia ;-) nie ma jak dobre oko do szczegolow ;-) i uwwielbiam nasz syfon - taki naciskany. szlag mnie trafial z dotychczasowymi, przekrecanymi.
baterie mamy tez fajowe, kludi - w koncu postawilismy na jakosc, nie cene, w sumie 3 bat. wyszly 1000zl, wiec niemalo, ale przynajmniej 5 lat gwarancji, a nie szit z castoramy za 180zl sztuka, co sie po pol roku rozwalil.
podlogi wyszly tez cudniascie - normalnie az nie wierze. ofcoz, bylismy NIEMAL caly czas na posterunku - no i w tym 'niema' zmiescily sie oczywista dwie, a w porywach trzy fuszerki. ale licze na to, ze obcy nie zobacza ;-) jakas tam opczywiscie spieprzona kolorystycznie deska z szarym zaciekiem niemal na srodku salunu i jedna wieksza szpara w sypialni. w sumie super i tak.
kolory - ofcoz zje.balismy - pokoj mlodego (co sie dalam przekonac rodzinie, ja chcialam mega jasny zolty, to sie uparli na "cieply, sloneczny, zolciutki jak kaczuszka kolorek") w polaczeniu z jasnym swiatlem (slonce caly dzien w pokoju) wyszedl zolty jak jajecznica. chcialam przemalowywac, to mnie odwiedli, bo przeca za dwa lata i tak mnie czeka malowanie, bo sciany pracuja (nowe bud.).
salon - piekny, cos a la cafe latte i zgaszony czekoladowy braz na jednej scianie + jasne/kremowobiale dodatki. + zolta podloga, licze, ze jak meble przyjda, to nie bedzie sie specjalnie rzucac w oczy ten kontrast, bo zal mi rezygnowac z tak ladnego kolorku, i przede wszystkim, przemalowywac caly pokoj, kuchnie i przedpokoj.
w sypialni tez walnelismy sie z kojojoem na jednej scianie, gupio wyglada z jasnym zielonym, wiec tez zrobimy taki kakaowy jasny.
ogolnie slicznie wyszlo, troche trzeba popoprawiac sciany po fachowcach (przy parapetach zwlaszcza, bo im sie juz chyba nie chcialo), ale ogolnie GIT :-)
kuchnia bedzie w czwartek (co musimy jeszcze lodowke kupic szybko) i w sumie mozemy sie wprowadzac :-)
aha, zdecydowalismy sie jednak na blat z ikei, brzozowy - nie do konca nam pasi, ze bedzie laczony przy plycie, ale trudno. kiedys sie kupi lepszy najwyzej, jak bedziemy fronty po dzieciowych uszkodzeniach zmieniac. nie znalezlismy nic, coby nam do bambino pasowalo. nie mamy tez plyty na sciane za szafkami, ale to sie zamowi najwyzej po fakcie.
i przeprowadzka w przyszla niedziele wg planu

trza jeszcze kanape i lozko kupic, i pralke, i ta lodowke. w kolejce dalsze meble
sorx, ze przynudzam, ale duzo sie dzialo w tym temacie u mnie ;-)
aha,
kamila, gratuluje slicnzych kolorkow w salunie ;-) juz sobie wyobrazam
