@Itsaris takczy inaczej przynajmniej namiastka fryzjera [emoji4]
Wiem Kochanie, ze nie da sie nie myslec o najgorszym, bo nie mam dziecka z wada genetyczna, ale z mozliwymi zaburzeniami rozwoju, czy nawet zgonem. Nikt tego nie wie do konca i choc widze postepy w rozwoju, to wiem, ze zapomniec sie nie da.
Jedno co mozesz, a to robisz caly czas, to robic wszystko by bylo jak najlepiej. Jak dlugo? Majac zdrowe dzieci nie wiesz tego, tym bardzieje, gdy wade widac. Chcialoby sie walczyc... i walczysz tam, gdzie to mozliwe, a zatem o sluch, o rozwoj Tosi, o luzne cialo, o ruch, o radosc, o zdrowie na ile to mozliwe. Reszte... niestety trzeba przyjac i probowac plynac z pradem. Nic nie jest latwe, jednakze pelne Tosinego usmiechu i milosci. W tym miejscu zamieszkaj, a czarne chmury zostaw za drzwiami. Poki sie nie wdzieraja w wasz swiat, to staraj sie nie zwracac na nie uwagi
Przerazajaca jest operacja rozcinania szwow. Jak Helenka miala wstawiana zastawke, to byl dzieciaczek po takiej operacji. Wszyscy bedziemy drzec o Tosie, jednak tez bedziemy wierzyc, ze znow wszystko dobrze sie zakonczy. Duzo trudu w waszym zyciu. Przykro mi, ze tego doswiadczacie. Pamietaj jednak, ze jestem... chocbym miala wpakowac dzieci do auta i przyjechac... PRZYTULAM [emoji178]