I dzięki Wam znów mam dylemat co do kołyski

hahaha...
Pod koniec lipca zacznę zamawiać pościele, leżaczek, fotelik, wózek , jak zostanie cosik na koncie ;0 to chyba zaszaleję z tą kołyską...Ja wogóle mam trochę inne podejście do takich rzeczy...Uważam , że przyzwyczajanie dziecka do kołysania w wózku, kołysce nie jest dobre. I teraz musze od razu wytlumaczyć dlaczego. Otóż, wiadomo , że te rzeczy są stworzone po to aby w razie czego odciązyć zmęczonego rodzica, zwłaszcza gdy dziecko jest bardziej absorbujące i potrzebuje noszenia i kołysania. MOjego Mikiego pierwsze 3 miesiące przenosiłam na rękach ale jak układałam go do snu to tylko i wyłącznie do jego łóżeczka, bez kołysania itd. MOja znajoma za to kołysała swoje dziecko w wózku i mała miała ok 2 lat jak nie mogła zasnąć bez uśpienia z atrakcjami ... Oczywiście jest coś za coś, ja byłam na każde zawołanie mojego dziecka w ciągu dnia, nosilam, tuliłam , nie pomyslałam, że kołyska może mnie odciążyć ale teraz uważam , że zrobiłam dobrze. Miki miał parę miesięcy i zasypiał sam...Nawet nie wiem co to znaczy usypianie

a im starsze dziecko tym trudniej .
Ja włąsnie z tego powodu mam dylemat, ale szalenie mi sie podoba...nie wiem tylko czy tego odciążenia nie odczuje jak mała będzie miała kilka miesięcy i zamiast kołyski nie trzeba będzie na gwałt szukać alternatywy...
Ps...kołysanie wpływa na prawidłowy rozwój mózgu ale glównie w przypadku gdy rodzic-mama jest w pobliżu, gdy tuli , wydzielają sie wtedy super hormony szczęscia u dziecka , które z jego mózgiem działają cuda

Wydaje mi się, że ilość takiej dawki kołysania dziecku w zupełności wystarczy