amelka zaliczyla dzis drugi raz 2h zlobka bez mamy. niby bylo lepiej niz ostatnio (pisalam tydz temu na listopadzie- jak jakies dziecko zaczelo plakac to wpadla w histerie i zlosc).musialam ja zbudzic przed samym wyjsciem, bo spala juz prawie 2 h i musialysmy juz isc. po drodze sie rozbudzila, humorek poprawil, my znowu na ostatnia chwile przez jej drzemke,wiec posadzilam, buziaczek, papa i wyszlam.mala sie rozgladala,ale jak zobaczyla,ze wyszlam to zaczela plakac. mialam isc na moje zajecia,ale kolezanka akurat przyprowadzila swoja dzidzie wiec czekalam na nia. czekam i przez szybe widze, jak amelka placze i placze, jakies dziecko probowalo ja zajac i podawalo pileczki,a ona tak biedna plakala. w koncu jedna opiekunka podeszla do niej ja zabawiac i mi ja zaslonila.
nasuwa mi sie jednak pytanie czy ona nie podeszla, bo zauwazyly,ze ja stoje i patrze... amelka plakala dobre 3-5min zanim sie ktoras ruszyla,nie bylo duzo dzieci, max 5-6 na 3 opiekunki, z czego byly tam dzieci 2 lata +,ktore sie same bawily.
wiem,ze mnie widzialy za ta szyba, bo potem nawet powiedzialy,ze amelka mnie zauwazyla i potem caly czas podchodzila do drzwi na taras, bo myslala,ze tam mama jest.
jak wrocilam to siedziala w kolku z dziecmi przy pani,jakas taka niepewna i jak ukleklam przy niej to zarzucila mi raczki zaczela calowac w usta. potem nie dala sie wlozyc do wozka przez 5-10 min, musialam trzymac na rekach i dopiero jak zdlalam tacie relacje i tata "pogadal" z nia przez tel to poszla do wozka.
ostatnie kilka dni zauwazylam,ze amelka jakas sie bardziej placzliwa zrobilai ciagle albo u mamy albo u taty,ew cioci, a ten "strach przed zostawieniem" mial byc chyba w 8 mies?