Ewa nie strasz tą kolejką na porodówce. Ja żyję nadzieją że pod koniec października na początku listopada tak dużo dzieciaczków się nie rodzi. Najwięcej wiosną ( po wakacyjnych eskapadach ;D )
Ale ostatnio slyszałam, że w szpitalu który wybrałam tak szybko odradzają przyjeżdzac żeby nie trzeba było kogoś odsyłac a niedawo rodziła tam znajoma i początek porodu jak miała jeszcze słabe skurcze przesiadziała na korytarzu.
Modlę się tylko żeby skurcze zaczęly się w nocy, mąż odprowadzi małą do przedszkola a potem mnie zawiezie i parę godzin mam żeby urodzic synka przed odebraniem córki z przedszkola.
Ale z doświadczenia wiem że tak to ja mogę sobie planowac ;D tak to tylko w Erze mają ;D
Ale poważnie mowiąc mamy problem co zrobic w tym czasie z córką a dziadkowie zanim przyjadą poand 200 km to juz będzie po.