Piszecie o tuczeniu dzieci. Właśnie wróciłam od internisty. Pani stwierdziła, ze oprócz leków homeopatycznych nie da nic. Spytała przy okazji o karmienie. Gdy sie okazało, ze karmię w nocy, to zrobiła mi niemalże awanturę, ze robię straszną krzywdę mojemu dziecku. Teraz tworzę jej komórki tłuszczowe, które będą pracowały w przyszłości. I do pani nie docierało, ze moja chudzina ma trochę ponad 8 kg i nie ma chyba ani jednej komórki tłuszczowej. I była zbulwersowana, gdy się na to wszystko uśmiechnęłam. Taka jestem nieodpowiedzialna. Wg tej pani dzieci w nocy mogą jeśc tylko do 6 mies, a potem to już patologia.