reklama

Jak samopoczucie, mamusiu?

koga: no nie powiem, fajny sasiad :sorry2: najgorsze ze na takiego sposobu nie ma. bo czlowiek tylko sobie nerwy szarpie a on i tak potem wykombinuje cos takiego zeby sie odegrc ze rece opadaja...
mam nadzieje ze z czasem on przekona sie do was, wy do niego i razem grilla jeszcze robic bedziecie :tak:;-)

sylwia: gratuluje pracy! wiesz, moze wam obojgu bylo to potrzebne. ty wychodzisz choc na chwile, on musi zajac sie domem... u nas ten uklad narazie sie sprawdza, choc pawel czasem nosem po dywanie juz ryje. bo ja pracuje od 14-18 a on z pracy wraca po 16. wiec te 2 godzinki naleza do nich :-p :happy2:

iwka: tesciowa to by sie przydalo nie do pl a na ksiezyc wyslac :rofl2: :-p zartuje!!
ale dobrze kobiecina pomyslala, za duzo ona wam tam pomoze wiec rozsadniej bedzie pozegnac ja na lotnisku. pozaluje szybko, bo ja wroci do kraju to zaraz te 8 kilo przytyje :-) ;-) :-D
 
reklama
taaaa jak zrobimy imprezę to nam Policję naśle - tfu, tfu!

ania - a wy za co nadzór dostaliście???:-p

albo potem będziecie czatować czy auta nie myje na podjeździe albo czy nie pali czegoś na ogródku ....albo coś jeszcze i będziesz miała regularną wojnę z sąsiadem, tylko czy to się opłaca??
Po co sobie życie zatruwać:baffled:

moja "kochana" sąsiadka skutecznie uniemożliwiała mi budowę jakiejkolwiek kanalizacji. My kończymy (:-):-):-)) remontować dom, który nie miał kanalizacji (i nadal ma) tylko wychodek na dworze, i chcialiśmy zrobić POŚ to nam natruła życia - pisma do starostwa, itp. To było przy pierwszym podejściu. W starostwie uwieżyli babie, że na ulicy jest kanaliza, a mieli w dupie pismo z wodociągów, że tam nie ma, a że wszyscy w drodze podłączeni do deszczówki to inny szczegół. A po drodze nas (drugi) wykonawca oszukał, że złożył papiery....i nasłała :-)
Ale w końcu po 4 latach zamgania się z papierami dostaliśmy zgodę na szambo i za tydzień małż będzie go zakopywał....i już się zastanawiam co ta baba zrobi:baffled:
No to się wypisałam....
 
Koga - niezile użerać się z takim typkiem może mu przejdzie jak się budowa skończy - może gościu nie wyrabia emocjonalnie

My mamy super sąsiada - trzymamy u niego na placu dachówke, zbrojenie itp. bo działka jeszcze nieogrodzona a wiadomo jak to teraz jest - czasem materiał mógłby dostać nóg i wyjść - udostęonił nam wode i prąd na budowe więc na gościa narzekać nie mogę - zgodził się żebyśmy przysuneli dom do jego domu na 1,5 m to nam zwiększyło plac z prawej strony no i przeganiał łebków którzy bawili się w fundamentach - chcieliśmy mu zapłacić nie chciał - no to dzieciakom kupiliśmy słodyczy i duperelków troche.

Sylwia - co do buntu to Kuba był taki okropny jak wróciliśmy z wczasów - tam cały dzień na dworze, szaleństwo na plaży, samochodziki itd a tu niestety trzeba troche w domu posiedzieć i zająć się samemu jak mama obiad gotuje - było mu to bardzo nie na ręke i strajkował strasznie - ryk ryk ryk - ale już wrócił do normy
 
u Maksa też jakis okres buntu.... wszystko na NIE

sylwia fajnie, że pracujesz:tak:
Mi takie myśli po głowie chodzą, żeby za rok dać Kamile i Maksa do żłobka a samej do pracy, no ale zobaczymy, póki co Ole nam przyjeli do przedszkola!!! strasznie się cieszę no i od wczoraj taka przejęta jestem tym faktem, ze moje najstarsze dziecko "wyfruwa z gniazda" i rozpocznie własne życie
 
ania - mam nadzieję, że u Was to już koniec przebojów z szmbem!

aqua - fajny sąsiad, pogratulować, nasz też na początku taki był, ale to było w okresie jak on miał już dom a my dziurę w ziemi ... nie wiem co się stało że mu sie odmieniło ?????

magdalena - oj cięty masz języczek z tymi kilogramami!!! ale racja!!!!

mamooli - super z tym przedszkolem, bardzo się cieszę, że trochę Ci to ulży, "wyfruwa z gniazdka" - dobre:-D

a ztym buntem to trochę mnie pocieszyłyście

kurcze u nas dosłownie wszystko jest na nie - tak dla zasady - bo to co mu pasuje to za chwilę sam robi bez proszenia, ale najpierw stanowcze NIE

nie wiem tylko jak reagować - bo czasami mu ustępuję, ale czasmi z mojej strony też jest NIE
 
koga ja niestety też czasami ustępuję, chociaż wiem,że nie powinnam, tylko nie wiem jak wy, ale ja mam czasami takie chwile,że dałabym jej wszystko byleby tylko jagoda nie wisała na mnie conajmniej 10 h na dobę:zawstydzona/y:
wogóle u mnie z noszeniem kompletna tragedia, nie chce robić nic innego jak tylko być noszona i tulona i tak dzień w dzień przez kilka godzin, a ja powoli wymiękam wkońcu waży pewnie ze 14,5 kg...
 
mamooli: super!! wierzylam ze wam sie uda z tym przedszkolem, teraz bedzie troche latwiej zobaczysz :tak:;-)

koga, maga: u nas niedawno byl taki bunt, teraz juz bartek sie anauczyl ze ta droga niewiele zyska i coraz mniej probuje. ale niestety konsekwencja nas w tym wypadku uratowala, jedynie
 
Nam budowa sie zdązyla sie rozpoczac i juz pod gore. Cofneli nam papiery bo geodeci sie pomylili.w jednej kwestii Lapowke chciali dranie zeby bylo szybko i bez przeszkod niech sie pocaluja. Zla jestem jak nie wiem :wściekła/y:
 
reklama
Ja już po biopsji. O wyniki mam pytać w piątek. Samo badanie, w porównaniu do gastroskopii, którą przeżyłam 3-krotnie, nie było bolesne. Ale stres miałam okropny. Tak bardzo bym chciała dowiedzieć się, że wszystko jest OK... Narazie czuję się tak jakoś dziwnie:sick:

MAMAOLI Bardzo się cieszę, że Oleńka idzie do przedszkola.

Współczuję spotkań z nieprzyjemnymi sąsiadami. Złośliwych, zawistnych ludzi.

SYLWIA Dobrze, że nie masz "pomysłowych" sąsiadów, takich jak ja mam - pewnie odwiedziłaby Cię policja.
Okres buntu - coś o tym wiem :tak: Jak mu na coś nie pozwalam, idzie do szafki i wyrzuca wszystkie plastykowe miseczki i sitka (dla pewności takowe ułożyłam z brzegu). Kiedyś reagowałam od razu, teraz udaję, że nie widzę, a po chwili podchodzę i proszę go o pozbieranie i pochowanie. Najtrudniej znieść te wybuchy wrzaskliwego płaczu - buntu. Szczególnie, jak patrzę na niego i widzę maluszka, którym miotają takie emocje, z którymi nie wie co robić.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry