Pięknie na zewnątrz, więc cały dzień na tarasiku mam w planie spędzić.
Wczoraj przeżyłam bardzo pozytywną niespodziankę. Chciałam jechać do sklepu, upatrzyłam sobie bluzkę w orsay, a miałam kupon na 20 zł zniżki, z tym, że zupełnie o nim zapomniałam i wczoraj się termin kończył. B na kosza jechał, więc albo z dzieciakami albo wcale. Przedyskutowałam temat z Igorem, obiecał być grzeczny i siostrę zabawiać. Oczywiście nastawiona byłam na mordęgę, bo wiadomo Młody zawsze obiecuję, a potem tysiąc rączek się włącza, tu coś ciekawego, tam; mamy problem ogarnąć ich jak jesteśmy w dwójkę. I


Igor był mega grzeczny, z siostrą gadał, 2 bluzki kupiłam, potem jeszcze udało mi się o dwa inne sklepy zahaczyć.