Dzień doberek :-) mi jest dobrze, bo lampy nie ma :-) trochę śpiąco, ale zamówiona książka wczoraj zjawiła się w bibliotece, to się skończyło nocnym siedzeniem.
Na dzisiaj plan jest prosty: praca, dom i książeczki cd.
Za chwilę jakieś foty z Wawy zarzucę tym, co fejsa nie mają :-)
Zielona- no to teraz kciuki, żeby i praca i opieka nad Kostką znalazły się szybko. Zajęcia dodatkowe kosztują dużo wszędzie... niestety, ale wiadomo, że lepiej dziecko na basen czy tańce wysłać, niż żeby siedziało przed TVlandią.
Aniam- dylajcie na ten pokaz :-) gdyby nie to, że chcę dziewczyny spotkać u
Gosieńki i że musimy się teraz psami pozajmować, bo teściowa na chwilę wyjeżdża, to pewnie jednak byśmy pojechali ;-)
Co do basenu, bo wczoraj w wannie Bartek zaczął akcję nurek, także na moment nie można samego zostawić, on to ewidentnie kocha. Kuba też nas zaskoczył, bo obserwował brata i w swoim tempie zaczął i głowę i buzię moczyć, więc on tam sobie dojdzie do tego co i jak przez obserwacje i pomalutku ;-) popieram technikę.
Ella- to może jakieś spotkanie na jesieni we Wrocku :-)
Nata- no pada, ale powietrze w górach jak pada, to ja lubię. Dzieciaki na bank dadzą radę. Wczoraj gadałam z Gosieńką, Helenka też chciała z ciocią i oczywiście od razu padło słodkie "Ciooooociuuuu... przyjedziesz???"
Wbiłam się w dżinsy i mi niewygodnie

Po wakacjach sobie 1,5 kg uzbierałam, więc upchnęłam wagę spowrotem jak najgłębiej się da, bo przecież nie będę się teraz odchudzać :-) na zimę zacznę. Chociaż
Aniam namawia mnie na chodzenie na fitness... może i pójdę, ale jak się zrobi chłodniej... no dobra... jest chłodniej... może jutro gdzieś pójdę, bo dla moich dzieci to jednak rozrywka, jak siedzą na sali zabaw, a że mam karnet to rozrywka jest darmowa
