• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Mamo, popatrz co juz potrafie!!!

reklama
Milenka jeszcze tydzień temu już zachowywała się naprawdę ładnie.. płaczu do kupy było może z 10-15 minut na dzień. Ale odkąd mielismy gościa i mała nie mogła spać w dzień bo nie było warunków (za głośno) to znacznie jej się pogoszyło :no:

Wiecie co... ja mam ogromne poczucie winy w związku z tym jej płaczem :-(:-(:-(:-( Bo jestem przekonana że to przeze mnie. Nie miała po prostu dobrego startu, bo ja w ciąży bardzo często płakałam, kilka razy w tygodniu :-( I ona chyba do tego przywykła :-( Bardzo długo na nią czekałam, ale jej Tatuś przez pół ciąży jej nie chciał... pisałam już kiedyś o tym, i nie jeden wieczór przebeczałam w poduszkę, nieraz wyłam jak się kłóciliśmy. A mogłam to WSZYSTKO OLAĆ i cieszyć się że w końcu będę miała swoje ukochane dzieciątko!!! Teraz żałuję że tak nie zrobiłam i wszystkim się przejmowałam. Ja tylko chciałam żeby było idealnie... żebyśmy oboje na nią czekali z utęsknieniem... no i teraz jest jak jest........ :sick:
 
Joasiek zaraz Cie wirtualnie kopne w tylek za takie mysli!!!!:confused2:
Oboje kochacie Milenke i jej to okazujecie, a ze jest wrazliwa dziewczynka to placze wlasnie jak ktos ja z rytmu wybije, jak jest za cieplo, za zimno, za glosno itd itp
ja nie plakalam duzo w ciazy, raczej ze wzruszenia albo takie tam, a Laila placze teraz...ja bym tak tego nie tlumaczyla!!!!
no nie wiem, niech sie wypowiedza mamuski ktore maja ANiolki, Tycia, KAsiadf, dawac!!!!

I nie powinnas miec poczucia winy bo co bylo nie dasz odwrocic a ze teraz jej okazujecie Milosc i radosc z tego ze jest, to bedzie to z czasem jeszcze bardziej odczuwala i sie stanie spokojna!!!
 
Joasiek, nie mogłaś tego olać :no: Nie sposób przejść nad czymś takim do porządku dziennego. Bardzo Ci współczuję, bo wyobrażam sobie, jak się nacierpiałaś. A w ciąży jeszcze dodatkowo hormony tak działają, że wszystkie niepowodzenia kiepsko znosimy. Nie możesz w sobie winy szukać, bo to nie Ty jesteś winna całej tej sytuacji, tylko... ale zresztą nie ma co winnych teraz szukać. Jacek jest dobrym ojcem, teraz pewnie wstydzi się swojego postępowania.
U mnie bylo podobnie z pierwszym dzieckiem, ja z kolei całą ciążę płakałam z powodu śmierci mojej siostry i Damian też tak stale płakał jak się urodził. A teraz jest wszystko w porządku. Z Milenką też będzie, zobaczysz. Musisz zamknąć ten rozdział z przeszłości.
 
Cała nadzieja w tym, że jak mała jak wyrośnie z tego płaczu, to może nie będzie o tym pamiętała jak bardzo i często płakała jako niemowlak... tak się pocieszam ;-)
 
Damian płakał dosłownie w każdej sytuacji, jak się go ubierało, kąpało, zmieniało pieluchę, jak zasypiał, jak się budził i nie wiem kiedy jeszcze. Po pół roku powoli się wyciszał, jak miał 9 miesięcy to był juz z niego wiecznie uśmiechnięty maluch. Płakusianie pozostało mu tylko w jednej jedynej sytuacji - jak się budził po popołudniowej drzemce, siadał wtedy na łóżko i płakał z pół godziny, nic do niego wtedy nie docierało, nie było też żadnych wyjątków - płakał dzień w dzień. Ten płacz po drzemce skończył się dopiero jak miał ponad 2 lata.
 
reklama
No to u mnie jeszcze nie jest tak źle bo Milutek wciąż jednak częściej się śmieje niż płacze, przy takich normalnych czynnościach to jest całkiem pogodna i usmiechnięta. Jakby u nas było podobnie jak u Ciebie Kasiad, to może jestem na półmetku..? fajnie by było :happy2: Czasem jak czytam gdzieś, że dziecko komuś płakało 3 lata, to mam ochotę normalnie wiać jak najdalej, nie wiem czy dałabym radę :szok: :no:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry