• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Mamo, popatrz co juz potrafie!!!

Damian płakał dosłownie w każdej sytuacji, jak się go ubierało, kąpało, zmieniało pieluchę, jak zasypiał, jak się budził i nie wiem kiedy jeszcze. Po pół roku powoli się wyciszał, jak miał 9 miesięcy to był juz z niego wiecznie uśmiechnięty maluch. Płakusianie pozostało mu tylko w jednej jedynej sytuacji - jak się budził po popołudniowej drzemce, siadał wtedy na łóżko i płakał z pół godziny, nic do niego wtedy nie docierało, nie było też żadnych wyjątków - płakał dzień w dzień. Ten płacz po drzemce skończył się dopiero jak miał ponad 2 lata.

Jak to czytam to od razu myślę - Victor:tak: Już od pierwszych dni pamiętam, że spał spokojnie, ale jak tylko miał mokrą albo brudną pieluszkę to straszliwy płacz. Przy przewijaniu, kąpaniu, ubieraniu to lepiej nie mówić... Teściowa do mnie przychodziła prawie każdego dnia z dołu i pytała co on tak płacze... a ja już psychicznie wysiadałam. W końcu doszłam do wniosku, że nie mogę inaczej. Muszę go ubrać, wykąpać czy przewinać bez względu na to jak on reaguje - a krzyk i płacz był przy tym niesamowity. Z czasem zaczął się przyzwyczajać, wyciszać, uśmiechać... czasem jeszcze sporadycznie zdarzy mu się chwila płaczu, ale to jak ma zły sen, coś go wybudzi, przestraszy się, jest śpiący, zmęczony a ja zareaguje zbyt późno.
Joasiek ja też bardzo dużo płakałam w ciąży. Ciąża nieplanowana po roku studiów, wyjazd do IE, ciężka sytuacja finansowa po przyjeździe, strach przed porodem tutaj itp. Na początku też myślałam, że to dlatego, ale wzięłam się w garść. Przeczytałam książkę Tracy Hogg "Język niemowląt" i zaczęłam inaczej postrzegać swojego synka, siebie i sytuacje w jakiej teraz jestem - polecam:tak: No i nie pozwalałam zabierać mi dziecka przez teściową jak płakał, bo myślała, że nie daje rady a ona go uspokoi szybciej:-p Czasem owszem oddawałam jej małego jak już naprawdę chciałam wyjść z pokoju i wziąć głębszy oddech, żeby mieć jeszcze siłę do niego:-) Na szczęście wszystko się uspokaja z dnia na dzień:tak: Śmieszek z niego niesamowity się robi, uśmiecha się do wszystkich, którzy się do niego uśmiechają:tak: I jestem teraz przeszczęśliwą mamą, a wcześniej wątpiłam i to bardzo czy się nadaję, czy robie dobrze... może czasem zmęczoną, ale już nie tak jak na początku;-) No i mam czas żeby wziąć spokojnie prysznic rano, a na początku to bardzo różnie bywało:-p
 
reklama
a Tomek to tak głośno chrapie, że nie wiem, czy przy takim hałasie w ogóle zasnę. Jak bym położyła się spać wcześniej, to bym tego nie słyszała zapewne :dull: Ciekawe, że Oli się nigdy nie budzi jak on tak żaguje, a jak jest cisza to się akurat budzi :confused:

Kasiad,ja dlatego chodze zawsze pierwsza spac.I Jacka zawsze bije,zeby spal na boku,bo na wznak jest nie do przezycia:angry:.

Co do placzu w ciazy,to faktycznie duzo nie plakalam.Jak sie z jackiem posprzeczalismy,to tez wylam jak bob,ale to chyba uroki ciazy;-):tak:.U mnie wszytkie dzieci byly grzeczne,wiec i Konradek na szczescie tez.
Bardzo wazne jest,zeby nie zmieniac rytmu dnia maluszka.konrad na szczescie usnie wszedzie,gdzie ma smoczek i pieluszke.Spal nawet na komunii z muzyka i ostatnio na grillu.Pamietam mojego Bartka juz takiego sporego(okolo 2 latek),ktory rowniez budizl sie z ogromnym placzem jak nie usnal o swojje porze na drzemke popoludniowa.Jak gdzies bylismy i nie udalo sie wrocic,to potem zawsze byl ten ogromny placz:confused:.Staralismy sie,wiec zawsze trzymac sie tego jego rytmu dnia i bylo w porzadku:tak:.
 
Jacka zawsze bije,zeby spal na boku,bo na wznak jest nie do przezycia:angry:

No ja właśnie wczoraj walnęłam Tomka nogą, żeby się odwrócił, a on wyrwany ze snu: Czemu mnie bijesz? ja mu na to: nie biję cię, tylko pukam, żebyś się odwrócił na bok. A on odwracając się na bok dodał zły, że go budzę: przecież przywiozłem ci stopery do uszu.
No i faktycznie, przywiózł mi ostatnio stopery z jakichś targów, ale jakoś nie mogę się przełamać i wkładać ich sobie do uszu. Poza tym muszę przecież słyszeć jak się Oli budzi.
 
Co do placzu w ciazy,to faktycznie duzo nie plakalam.Jak sie z jackiem posprzeczalismy,to tez wylam jak bob,ale to chyba uroki ciazy;-)

Ja w tej ciąży też mało płakałam, może kilka razy i to z takich bzdurnych powodów, że przyczyną mogły być tylko hormony. Natomiast śmiałam się bardzo dużo i żyłam w takiej jakby euforii, taka byłam szczęśliwa z powodu ciąży, że gęba mi się prawie cały czas śmiała. Rodzina moja mówi, że Oli jest taka spokojna, że całą ciążę miałam super dobry nastój i jakąś siłę w sobie, że mogłabym góry przenosić.
 
Joasiek,Susu trzymam kciuki za Was!mam nadzieję,że już niedługo odetchniecie;).Ala jest pogodnym i grzecznym dzieckiem,ale (już gdzieś to pisałam)przez 2 tyg po wyjeździe męża tak dała mi czadu,że mialam dość wszystkiego!teraz na szczęście jest ok,tylko nocki mam nieprzespane,ale Kasiad pisała,że dzieci cycusiowe w tym wieku mogą juz tak mieć z tym budzeniem się w nocy...aktualnie co 2 godz!!!
 
Susumali, Joasiek- będzie dobrze:-)Musi być;-)najwazniejsze, że Wasze dzieciaczki są zdrowe!!!!Wiem, że to może być męczące i pewnie mnie też dręczyłaby myśl, że to moja wina...Ale minie. Dacie radę:-)

Kasiad, i Miska5, jak Wasze dziewczynki już ładnie siedzą!!!!Jestem w szoku!!!Moja sama się jeszcze nie utrzyma.
 
Susumali, Joasiek- będzie dobrze:-)Musi być;-)najwazniejsze, że Wasze dzieciaczki są zdrowe!!!!Wiem, że to może być męczące i pewnie mnie też dręczyłaby myśl, że to moja wina...Ale minie. Dacie radę:-)

ja tez sobie zawsze mowie, ze najwazniejsze ze LAilusia zdrowa, poplacze, poplacze i kiedys przestanie, a tym placzem tak sobie glos wytrenuje ze moze piosenkarka bedzie;-)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry