WolfiA
Lutowa MaMa ''07 i ''09
Damian płakał dosłownie w każdej sytuacji, jak się go ubierało, kąpało, zmieniało pieluchę, jak zasypiał, jak się budził i nie wiem kiedy jeszcze. Po pół roku powoli się wyciszał, jak miał 9 miesięcy to był juz z niego wiecznie uśmiechnięty maluch. Płakusianie pozostało mu tylko w jednej jedynej sytuacji - jak się budził po popołudniowej drzemce, siadał wtedy na łóżko i płakał z pół godziny, nic do niego wtedy nie docierało, nie było też żadnych wyjątków - płakał dzień w dzień. Ten płacz po drzemce skończył się dopiero jak miał ponad 2 lata.
Jak to czytam to od razu myślę - Victor
Już od pierwszych dni pamiętam, że spał spokojnie, ale jak tylko miał mokrą albo brudną pieluszkę to straszliwy płacz. Przy przewijaniu, kąpaniu, ubieraniu to lepiej nie mówić... Teściowa do mnie przychodziła prawie każdego dnia z dołu i pytała co on tak płacze... a ja już psychicznie wysiadałam. W końcu doszłam do wniosku, że nie mogę inaczej. Muszę go ubrać, wykąpać czy przewinać bez względu na to jak on reaguje - a krzyk i płacz był przy tym niesamowity. Z czasem zaczął się przyzwyczajać, wyciszać, uśmiechać... czasem jeszcze sporadycznie zdarzy mu się chwila płaczu, ale to jak ma zły sen, coś go wybudzi, przestraszy się, jest śpiący, zmęczony a ja zareaguje zbyt późno.Joasiek ja też bardzo dużo płakałam w ciąży. Ciąża nieplanowana po roku studiów, wyjazd do IE, ciężka sytuacja finansowa po przyjeździe, strach przed porodem tutaj itp. Na początku też myślałam, że to dlatego, ale wzięłam się w garść. Przeczytałam książkę Tracy Hogg "Język niemowląt" i zaczęłam inaczej postrzegać swojego synka, siebie i sytuacje w jakiej teraz jestem - polecam
No i nie pozwalałam zabierać mi dziecka przez teściową jak płakał, bo myślała, że nie daje rady a ona go uspokoi szybciej
Czasem owszem oddawałam jej małego jak już naprawdę chciałam wyjść z pokoju i wziąć głębszy oddech, żeby mieć jeszcze siłę do niego:-) Na szczęście wszystko się uspokaja z dnia na dzień
Śmieszek z niego niesamowity się robi, uśmiecha się do wszystkich, którzy się do niego uśmiechają
I jestem teraz przeszczęśliwą mamą, a wcześniej wątpiłam i to bardzo czy się nadaję, czy robie dobrze... może czasem zmęczoną, ale już nie tak jak na początku;-) No i mam czas żeby wziąć spokojnie prysznic rano, a na początku to bardzo różnie bywało
.