W akcie desperacji piszę tutaj, by się wyżalić...przecież miało być tak pięknie...kolorowe czasopisma, a w nich uśmiechnięte, wypoczęte mamy i radosne, grzeczne dzieciaczki...charakterek zaczął się już ujawniać w 6 miesiącu...a teraz, w 15 mies. nastało apogeum....wrzaski, płacze, sceny na ulicy i w sklepie, nie dawanie sobie założenia czapeczki, bicie mnie po twarzy, szczypanie.....oczywiście czytałam te wszystkie poradniki, że to trudny okres dla malucha, że jak się buntuje to oznacza, że dobrze się rozwija....ale mnie to już przerasta....zaczynam powoli czuć odraze do własnego dziecka...mimo że było upragnione, wyczekiwane i bardzo je kocham to już nie mam siły ani nerwów...w parku oczywiście każdy śmieć podnosi a zabranie mu go z rączki kończy się jednym wielkim wrzaskim, kładzeniem się na ziemie i waleniem nóżkami....w domu - nie mogę chwilę posiedzieć bo diabełek zaraz się przy mnie zjawia i zaczyna wyć, szczypać mnie....nawet ugotowanie obiadu graniczy z cudem....zaczynam czuć się jak w horrorze 
Dziewczyny, jeśli któraś z Was ma podobne problemy ze swoim maluchem to piszcie, bo ja mam wrażenie, że jestem jedyna patrząc na inne dzieci w parku czy na pociechy sąsiadów....
Dziewczyny, jeśli któraś z Was ma podobne problemy ze swoim maluchem to piszcie, bo ja mam wrażenie, że jestem jedyna patrząc na inne dzieci w parku czy na pociechy sąsiadów....
Oprócz tego muszę zmienić miejsce tabletek do zmywarki i środków chemicznych, bo miałam po zlewem w wysuwanej szafce, Oli się do tej pory nie interesowała tym, ale niestety zaczęła. Wyciąga tabletki i próbuje je gryźć
- każda jest zafoliowana, ale w końcu folię też może rozgryźć. A inne środki chemiczne mają niby zabezpieczenie, ale licho nie śpi, jeszcze gagatek sobie z nim poradzi, lepiej nie ryzykować. A takie to było wygodne miejsce pod zlewem, a teraz będę musiała tam trzymać jakieś produkty żywnościowe pewnie, a chemia pójdzie na wyższe półki

Tak na poważnie, to każda z nas (no może większość) przez to przechodzi, pocieszający jest fakt, że to minie ;-)
chemia też pod zlewem ........jedynie otwiera lodówkę i zamrażarkę i chce coś jeść 
.Po za tym wszystko mu wpycha do klatki,dzis biedny mój zierzak leżał z rurą od odkurzacza.
. No numer jeden po prostu!!! Uśmiałam się do łez! :-)