Biedna Jenni, dobrze, że skończyło się tylko guzem

Emi też widzę często guzy sobie nabija

Mój Tomek chciał kupić łóżko piętrowe, a ja się zawsze bałam jakoś. Choć wiem, że dużo osób ma i nic złego się nie dzieje
Oli generalnie nie nabija sobie guzów za bardzo, generalnie jest uważna i ostrożna, choć od kilku dni jak się zezłości, że jej coś zabraniamy, rzuca się do tyłu na głowę na podłogę (tak jak się robi mostek

). Staram się ją wtedy podtrzymać, ale już 2 razy grzmotnęła głową o panele

Płaczu była co niemiara, ale guza sobie nie nabiła.
A jak się potknie lub przy wchodzeniu gdzieś noga jej się omsknie, to udaje jej się zazwyczaj uchronić przed mocniejszym uderzeniem. Mówi wtedy: "Ojej! mamunia, wypadek, widzisz? wypadek"


