No mam troszeczkę czasu , moje maleństwo śpi więc mogę Wam opisać swój poród a właściwie cesarkę. Miałam ją zaplanowaną na 16.06 z powodu dużego płodu na usg wyszło że moja córcia waży 4140 +/- 600 g.Pierwsze moje dziecko urodziło się naturalnie po 24 godź ciężkiego porodu i miało 4200 to mój synuś który teraz ma prawie 11 lat. Więc przyjechaliśmy z mężem do szpitala
odbyło się rutynowe przyjęcie i nagle się okazało że dzisiaj nic z tego za dużo cesarek więc mąż pojechał do domku a ja spędziłam jeden dzień na patologii. Oczywiście zapomniałam dodać że od rana 16.06 ok godź 8 nic nie jadłam i teraz tęż nie kazali mi jeść nic ani pić bo wiadomo cesarka ale poza uczuciem głodu wszystkie inne były pozytywne . Pisze to żebyście się niebały cesarki. ja bałam się najbardziej ,że znieczulenie niezadziała bo poczytałam sobie o tym troszkę wcześniej w necie (jedna dziewczyna tam pisała że najgorsze traumatyczne zdarzenie w jej życiu).... ,tak że lepiej nie czytać. Więc około 11 zaczęły się przygotowania do cc .....lewatywka(nawet nie była taka straszna nic nie czułam prawie )ogoliłam się w domu przy pomocy męża więc to mi odeszło potem kazali mi coś pakudnego wypić ( to o ile pamiętam było coś przeciwko nudnościom) potem antybiotyk kroplówka położyli mnie na łóżko i zawieźli na salę operacyjną
trochę nie było mi do śmiechu jak zobaczyłam taki tabun ludzi bo to było 2 lekarzy i anestezjolog dwie położne albo pomoce i jeszcze ok 3 osoby z noworodków wiżęc było ich całkiem sporo. Na początek dostałam znieczulenie podpajęczynkowe ( nic nie bolało)przemiła pani anestezjolog powiedziała, że poczuje zimno a za chwilę powiedziała że teraz będzie ukłucie żeby się nie przestraszyć ale naprawdę nie było czego nic nie boli malutkie ukłucie praktycznie mniej boli niż pobieranie krwi czy też założenie wenflonu potem powiedziała że poczuje ciepło i bezwład w nogach. Dotykała mnie później w okolicach brzucha i wyżej czymś zimnym czego wcale nie czułam
zasłonięta byłam parawanem i tylko w lampie podględałam co mi robią, dwa razy troszkę zasłabłam ale dotałam tlen i coś na ciśnienie i przeszło potem powiedzieli mi że zaraz zobaczę mojego dzidziusia wszystko to nie wiem dokładnie ile ale trwało bardzo krótko i wreszcie zobaczyłam moją córeczkę i łzy popłynęły mi po policzkam było to niesamowite uczucie zupełnie inaczej niż przy pn
wszystko działo się tak szybko potem mnie zszyli i już było po wszystkim mówie wam nic strasznego przynajmniej w moim odczuciu.Zawieźli mnie na salę poporodową a tam czekał mój mąż z moją córunią i od razu mogłam ją przytulić leżałyśmy obok siebie kilka godziek no a potem ją zabrali na noworodki. no ale koniec przyjemności w pierwszym dniu od razu po cc nic nie bolało bo działało znieczulenie ( a i miałam takie dziwne uczucie że nogi mam dalej uniesione wysoko do góry) ale jak przestało działać znieczulenie to już nie było tak fajnie. Ale naprawdę dziewczyny nic strasznego wszystko można przeżyć tym bardziej że na drugi dzień już miałam moją Sandunię przy sobie i musiałam wszystko robić jak każda mama po pn. Ale jak dziecko zapłacze to już nic nie boli a nawet jak boli to trzeba zacisnąć zęby i ruszać się.Ja urodziłam ok 13 10 16.06 a wstałam z łózka na drugi dzień rano więc miałam troszkę odpoczynku rano położna pomogła mi " doczołgać się do łazienki i mogłam się wykąpać) a potem troszkę to może śmiesznie wyglądało bo szłam po moją córunię z kroplówką i cewnikiem w drugiej ręce i tak też z tymi dwoma przyrządami robiłam wszystko przy mojej dziewczynce. Na szczęście na drugi dzień odłączyli mi cewnik (to też nie bolało) i odpieli kroplówkę mogłam też wreszcie zjeść bułkę więc już nic mi do szczęścia nie brakowało byłam wolna jak ptak. A jak już mi zdjęli opatrunek z rany na 3 dzień to już było wogóle pełnia szczęścia. Bolało mnie ok tygodnia ale dzień po dniu coraz mniej tak że ogólnie wrażenia bardzo pozytywne w 4 dobie po wyszłyśmy do domku. Moja córunia nie sprawia kłopotu jest przekochana potrafi przespać od 9 wieczorem po kąpieli do 2 w nocy raz się zdarzyło nawet do 4 rano a potem budzi się ok 6 30 tak że normalnie się wysypiamy. Zycze wszystkim jeszcze nie rozdwojonym takiego porodu i super dzieciaczków Narazie koncze bo czeka nas kąpu kąpu pa