Sumka ja miałam swoją położną ze szkoły rodzenia...zaufaną , dobrze znaną, i naprawdę fajną kobietkę....przed porodem była u mnie dwa razy zbadała i w dzień porodu byłam u mnie w domu od 17( gdy miałam rozwarcie na 6 cm) aż do samego porodu...asystowała jej położna dyżurująca ale cały czas wspierała nas, pokazywała ćwiczenia rozluźniające, moja położna Pani Asia...bardzo nam pomogła..obyło się bez nacinania i szwów...dzięki jej uporowi zaoszczędzono mi bólu i po porodzie mogłam siadać, a nawet biegac jakbym nie rodziła, co w porównniu z pierwszym porodem było niemożliwe....nie mogłam normalnie usiąść( siadałam na dmuchanym kole do pływania...fajny patent) no i bolał przez 2-3 tygodnie...a za swoją usługę wzięła 400 zł...poród rodzinny był bezpłatny...a więc ja jestem zwolenniczką porodów ze znaną sobie położną....