a ja się nie zgodzę z tym że to jest tak po prostu nie dać bo pokrzyczy dzień dwa i koniec...może są takie dzieci ale są i inne
my sie bardzo długo bujaliśmy z Bartkiem i nawet jak teoretycznieodstawiony już był to potrafił raz na jakiś czas przyjść w nocy mnie rozebrać i choć tak na chwile się przytulić, wziąć cycusia do buzi...nadal mi szpera w staniku jak zasypia i doskonale pamięta po co są titi...a jak odstawialiśmy wieczorne karmienia to ja wychodziłam z domu i Paweł go usypiał, nie było opcji żebym ja mogła go połozyć bez (.)
i było stopniowo , potem jeszcze w nocy przychodził, zwłaszcza na wakacjach w obcym miejscu albo jak go choroba brała...
Fredka ja bym już do pieluchy nei wracałą, karol tez ok 2 lat miał jak przestał nosić a długo jeszcze nie wołał sam
u mnie tez dwa chłopaki to 2 rózne światy, Karol był żywy i ruchliwy i broił a Bartek robi tego jeszcze 10 razy więcej - zamyka się i takie cuda czasem wymyśla że karolowi by się w głowie nie mieściło

(chyba nie opowiadałam jak pomalował lakierem do paznokci ramki od zdjęć?)
ale poza tym Karol introwertyk, samotnik, uparty i zawzięty, taki analityczny bardzo - jak się na czymś skupi to zgłębia to do bólu; Bartek bardzo komunikatywny, towarzyski, rozgadany, pieszczoch na maksa, uparty tez ale i potrafi co chwilę przepraszać po czym broić dalej, no i tez koncentracja zdecydowanie krótsza niż u Karola
Karol poza tym Dyzio marzyciel żeby coś konkretnego zrobił od początku do końca to trzeba nad nim stać bo potrafi założyć jedną skarpetkę i zawiesić się na następne kilkanaście minut zajmując się czymś innym
a co do pieluchy to Bartek mając ok 1;10 zaczął siadać na nocnik i wołać siku i tyle było w kwestii odpieluchowania....u Karola się umęczylismy przez niewołanie
no i Bartek bardzo samodzielny generalnie we wszystkim - taka natura...