reklama

Postępy naszych pociech

kaśka nie ma co znowu panikować z tą odległością do Chorwacji, bo to raptem 1200-1300km zależy gdzie jedziesz. Poza tym samochodem zatrzymujesz się gdzie chcesz i na ile chcesz, a trasa jest tak rewelacyjna, że aż chce się jechać i stawać :-)
 
reklama
dziś na wieczornym spacerze bylam przepytywana z zaparkowanych samochodów. volvo Piotrek sam rozpoznaje. pytał sie co to? i odpowiadałam markę auta. w pewnym momencie Piotr pyta "co to?", ja odpowiadam "Rover". a Piotr na to "mamo, nie, to brum brum"
myślałam, że zapłaczę się ze śmiechu :-D:-D:-D:-D:-D
 
Ohhh ja padam po podrozy i zabawianiu Jaska przez cala droge..chyba zdecydujemy sie na przenosny odtwarzacz dvd z monitorkiem podpatrzony u Titka bo moje pomysly wyczerpuja sie tak po 2 godz. jazdy....

polecam felqua!!!

u nas DVD zdało doskonale egzamin, a jechaliśmy z PL do Wielkiej Brytanii samochodem:-)
 
kaśka dlatego pisałam, że postoje można przecież robić gdzie chcesz i jak długo chcesz. Szymon też by tyle nie wysiedział (podobnie jak i ja sama)

Dziś u nas była identyczna sytuacja z Roverem, tyle, że riposta Szymona była MAMUSIU TO SAMOCHÓD, A NIE ROWER! - z wielkim oburzonym wykrzyknikiem na końcu.

A... i jeszcze sytuacja z dzisiejszego ranka: Szym dostrzegł jak się przebieram, mialam majtaski z koronkowymi wstawkami, on przybiegł i się im pilnie przygląda, po czym mówi MAMUSIU, MASZ UBRANĄ SERWETKĘ!
 
Wreszcie uzupełniłam bloga Szymona, zapraszam tym bardziej serdecznie, bo cudem udało mi się nagrać dziś jak Szym literuje i jak śpiewa Jedzie pociąg z daleka.
 
Ivka- u nas tez od paru miesiecy- ale wczesniej po kilku odpowiedziach czula sie usatysfakcjonowana i byl spokoj choc na chwile, a teraz nie ma spokoju ani na moment.!!!
 
AniaM pociesze Cię, że i u nas spokoju nie ma. Na dodatek doszły dostrzegane wszędzie literki, z nich coraz więcej słów, kształty, kolory...
 
reklama
Paula obudzila sie dzis w nocy ze...szczekaniem :-D i mowi "masz piesku" hiihhi za duzo czasu spedza z psem:-).

a rano wlazi na swoje male krzeselko zeby dostac sie do wazonu i kwiatami. pytam jej "co robisz", a ona bardzo powaznie "kombinuje":-D no i oczywiscie nie dostala do wazonu, ja stoje caly czas za nia i widze ze schodzi z krzeselka i idzie po olowek. wraca i probuje stracic wazonik olowkiem.znow sie nie udalo sie a ona na to (do siebie) "nie da rady":-D
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry