Tak jak to bylo do przewidzenia - jakos przezylam

i nawet cos zrobilam w pracy sluzbowego...
Poza tym, ze oczywiscie caly czas myslalam o Maluchu - czy wszystko oki, czy zjadl, czy poszedl spac, czy nie teskni, czy nie jest glodny......
A jak mnie zobaczyl po pracy, to TAKI USMIECH

Serducho podskoczylo!....
Najlepiej teraz popoludniu, kiedy Matis mial zlapac sobie drzemke, jak zawsze w swoim lozeczku - jak go do niego odlozylam to spojrzal na mnie (caly czas usmiechniety) i wyciagnal do mnie te swoje grubiutkie lapki, wiec wzielam go na rece, polozylam kolo siebie na naszym lozku, a on wtulil sie we mnie i tak przespalismy
godzine

Chociaz NIGDY tak nie robilismy!
Taki maly Ktos, a tak sie za nim teskni - nawet sobie nie wyobrazalam.
Zobaczymy jak bedzie jutro, bo musze sie juz zajac prawdziwa robota - mam nadzieje, ze dzieki temu szybciej mi bedzie mijal czas
