No pewnie że lepsze- choć bez kombinacji się nie obejdzie :-)- jeden tydzień 7.30- 15.30, drugi 10-18, i tak na zmianę, i w końcu weekendy wolne. No i w te tygodnie, kiedy ja będę w pracy do 18, mąż będzie pracował na pierwszą zmianę, czyli do 15, bo żłobek jest czynny do 17.30 i będzie musiał Martusię odebrać. Super, bo on od prawie roku ciągle pracuje od 15 do 23, więc będzie miał trochę lżej. I będziemy się więcej widywać!