Kurcze ja tu malo kiedy zagladam a teraz widze, ze jednak wszedzie trzeba bo nasze watki zadko kiedy trzymaja sie scisle tematu;-)
Baska u nas tez ostatnio mama Julkowi do wszystkiego potrzebna i najlepsza na wszystko. Na razie wprawdzie na kazdy objaw zainteresowania od innych reaguje usmiechem i zainteresowaniem ale zobaczymy jak to bedzie dalej. Fakt, ze mniej sie bawi sam i czasem naprawde zachowuje jak mamisynek;-):-)
A co do mezulka to juz gdzies pisalam, ze pracuje naukowo i w sumie jestem 'pania profesorowa' co w dzisiejszych czasach nie brzmi tak ponetnie jak pani dyrektorowa czy kierownikowa;-) Ogolem praca tez z nienormowanymi godzinami pracy co naturalnie ma plusy i minusy - plus to elastycznosc, minus, ze nigdy sie w sumie nie konczy :-( (bo wiadomo pracuje sie na wlasne imie).I dodam tylko, ze jakby ktos mnie zapytal a czym dokladnie zajmuje sie szacowny malzonek to umialabym tez. tylko bardzo oglednie powiedziec (no ale je jestem z zupelnie innej branzy:-))
Gluszek, Irma nie zazdroszcze takich dlugich rozstan. Mysmy tez tak przetrwali dwa lata bo maz juz pracowal w USA jak ja jeszcze studia konczylam w Belgii - no ale to byla inna spiewkabo Julka nie bylo. Jak sa maluchy to juz zupelnie inna sprawa i wtedy pewnie duzo ciezej zniesc rozstanie.