reklama

Rozwój naszych dzieci

Hruda po pierwsze nie każde dziecko jest takie same i rozwój dzieci jest rózny :tak: nie masz się czego obawiać choć rozumiem Cię bo jak przeczytałam, że co niektóre dzieci robią tu kosi kosi a mój mały nie łape o co chodzi to też miałam schizy :dry: z pewnością Stasiu niedługo zacznie sam się podnosić, siadać, raczkować lub od razu chodzić bo nie wszystkie dzieci raczkują :tak:
Kasiu - ja wiem ze dzieci rozwijaja sie roznie i przeciez moj nie bdzie tylko siedzial do piatego roku zycia:-D:szok:...ale tu chodzi o pomoc a raczej stymulacje rozwoju! Bo kosi-kosi lapki to sprawa ambicjonalna - dziecko nie bedzie smutne ze tego nie potrafi a bardziej rodzice. Stasiek jest wyraznie zdenerwowany, zniecierpliwiony i placzliwy ze nie moze sie przemieszczac. A mnie sie serce kraja jak tak placze lezac na brzuszku,machajac bardzo energicznie czterema konczynami bo widzi zabawke i nie moze jej dosiegnac...
 
reklama
mam ten walec, zabawka fajna i niedroga, cwicze z nim w ten sposob, ze Stas kleczy na nozkach, opiera sie raczkami na walcu i balansuje do przodu do tylu. Hruda, nie martw sie, ze Stas jest leniuszek, wydaje mi sie ze on jest duzy jak na swoj wiek, takim dzieciom jest ciezej.
A takie zabawy stymulujace do ruchu to tez mozna wykozystac cialo mamy - polozyc sie na ziemi i swoj tłow traktowac jako walec - zeby dziecko sie na mame wspinalo, albo siedzac opartym na poduszkach pozwolic, zeby dziecko na mame sie wspinało. Siedzac w rozkroku polozyc dziecko na udzie, a dziecko ma nozki pomiedzy naszymi nogami, polozyc mu cos ciekawego pod raczki, nozkami niech przebiera o podłoże.
Mozna tez, jak dziecko lezy na brzuszku, probowac motywowac go do pelzania przez polozenie ciekawej zabawki nieco dalej i jak dziecko bedzie probowalo sie ruszyc w jej kierunku, to przebierac jago nozkami (zginac jedna, prostowac druga, jak przy pełzaniu), warto tez klasc dziecko tak aby nozkami moglo sie odpychac o sciane, zeby "załapało" ze moze sie przemieszczać.
 
Hruda rozumiem :-( szkoda, że Stasiu tak się wkurza. Kuba jak dziś patrzył jak dzieci chodziły same a on nie bo przecież nie puszcze go aby raczkował po przychodni to tak sie biedny wnerwiał.
 
U nas mały można powiedziec, że chodzi, tzn. przemieszcza się łapiąc kolejno różne przedmioty, a to stół zaraz krzesło i się już wkurza jak go kładę na kolana do raczkowania. Dziś zajarzył i trzymając się jedną rączką szafki w kuchni drugą ją otwiera :szok:. Próbował też otworzyc piekarnik.
 
W koncu znalazalm chwilke zeby zajrzec do Was wrzesnioweczki. Boze jak ja wam zazdroszcze tego "CLUBU MAM" ...
Ale zmusilo mnie zmartwienie, wiec rzucilam wszytsko.

Nastka podobnie jak Stas nie raczkuje :sorry2:

I uwierzcie mi zadne stymulowanie do raczkowania nie pomaga. Juz ponad 1,5 miesiaca kilka razy dziennie, pokazuje jej jak nozkami ruszac, urzadzam rozne zabawy zeby nauczyla sie odpychac nozkami, czasem jej troszke pomagam zeby "zalapala" ale stoimy w martwym punkcie :-( Juz trace nadzieje ze bedzie raczkowac.

Tez sama nie siada. I tez od dawien dawna pokazuje jak i co ale nic :sorry2:

A co za tym idzie Nastka jest rozdrazniona caly dzien. Nie chce siedziec, jak ja sie posadzi to juz piszczy... a jak ona taka jest przez caly dzien to ja padam gdy jeszcze slonce na niebie.

Z latwoscia sie podnosi na nogi gdy poda jej sie palce rak....ale zeby sama gdzies chociaz na kolanko sie podparla... ja juz jestem wykonczona tym jej "dulczeniem"
Przyznam szczerze ze od miesiaca to chyba najgorszy okres jaki na Nastka bo ja ledwo patrze na oczy juz z samego rana....

Nie wiem jak mam jej pomoc...
 
mała-gorztka ale przecież twoja córeczka ma dopiero 8 miesięcy może problem polega na tym że ty bardzo chcesz żeby ona zaczęła coś robić a dziecko pewnie wyczuwa presję? Mam nadzieję że się nie obrazisz ja też czasami martwię się że Zuzia jeszcze nie pełza, raczkuje siada i też zdarza się że puszczają mi nerwy ale staram się być cierpliwa, obejrzało ją kilku lekarzy w tym moja ciocia która jest neurologiem dziecięcym i wszyscy stwierdzili że wszystko jest z nią ok .Fakt że Mała miała po urodzeniu bardzo wysoką żółtaczkę która początkowo nie była leczona i przez to może robić wszystko trochę później ale na pewno wszystko się wyrówna:-).
Jeżeli chodzi o postępy Zuzi to potrafi się turlać bardzo długo potrafiła się przekręcać tylko z brzuszka na plecki ale niedawno opanowała przekręcanie się na brzuszek no i zaczęły się turlanki.W ją tego nauczył tak jak i przekręcania się na plecki w ogóle ona wszystkiego uczy się przy W może właśnie dlatego że on to robi tak w formie zabawy bez presji a mi nie do końca to wychodzi.
Teraz zaczyna opanowywać siadanie , robi to z pozycji do raczkowania , podwija nóżkę ,podpiera się rączką , jeszcze ma trochę mało siły w rączkach ale najważniejsze że załapała jak to robić.
Hruda ja ćwiczę z Zuzią tak że pokazuję jej jak np pełzać -rączka - nóżka - rączka - nóżka i tak sobie "pełzamy" np do zabawki , nauka siadania też polega na tym że pomagam jej się podnieś do raczków (czasem podnosi się sama) ona sobie tak balansuje i podwija nóżkę i zaczyna siadać -coraz lepiej jej to wychodzi .Robie z niż też takie "taczki" czyli ona opiera się na samych rączkach a ja trzymam ją za nóżki i nią tak bujam.Wałek też jest przydatny ale moim zdaniem lepszy jest taki tradycyjny na pewno bardziej stabilny.
A jeszcze jedno ćwiczenie (z tego co pisałaś Staś tak jak i moja Zuzia nie może się "pozbyć" odruchu spadochroniarza) tylko nie wiem jak to opisać:rofl2:
Zuzia klęczy tułów ma pionowo ja oczywiście ją trzymam za bioderka :-) i ją puszczam a ona spada podpierając się rączkami (chyba kiepski ten opis) chodzi o to żeby nauczyć dziecko że jak spada to ma się asekurować przez podpieranie się rączkami żeby nie zaryło noskiem o ziemie my robimy to na łóżku (całą serię) Zuzia to uwielbia.
 
A on bardzo chce bo sie wierci ale nie umie...i nie jest takim klopsem bo wazy 9,5 kg przy 75-76cm wzrostu wiec...co robic.

Stasiek jest wyraznie zdenerwowany, zniecierpliwiony i placzliwy ze nie moze sie przemieszczac. A mnie sie serce kraja jak tak placze lezac na brzuszku,machajac bardzo energicznie czterema konczynami bo widzi zabawke i nie moze jej dosiegnac...
u nas jest DOKLADNIE to samo. jak poloze zabawki troche dalej to probuje sie naciagac, zeby dosiegnac a dupska nie ruszy. a jak sie przy tym wkurza! :szok::wściekła/y:
ale hrudzia mam dobre wiesci! od kilku dni moj piotr kleka na kolanach opierajac sie na wyprostowanych rekach i kiwa sie do przodu i do tylu. pottrafi tak kilkadziesiat razy dziennie. a jak sie z tego cieszy! do tego gowniarz maly sam siadac nie potrafi a dzisiaj w lozeczku podciagnal sie i prawie wstal. udalo mu sie tylko kleknac ale teraz to pewnie kwestia kilku dni. na pewno pytasz dlaczego dla ciebie te wiesci maja byc dobre :baffled:. wydaje mi sie po prostu, ze te nasze male brzdace bardzo podobnie sie rozwijaja. maja podobne apetyty, podobnie waza i oba sa tak samo leniwe ;-) (moj to ma po mamie, bo tata sportowiec jest). dlatego kochana przestan sie martwic i czekaj cierpliwie!
 
reklama
hruda- zapomnialam o najwazniejszym... ja kilka razy pokazalam piotrusiowi jak klekac. tzn w momencie kiedy mial wyprostowane raczki podnioslam mu tylek do gory. po kilku razach zalapal.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry