Ja żałuję, że Hanki nie dałam wcześniej na jakieś zajęcia, tja... nadgorliwa matka byłam przy tyłku trzymałam, a teraz zbieram owoce własnej głupoty.... ;-), rwała się do dzieci, zajęć, a ja zamiast to wykorzystać, stwierdziłam, że posiedzi ze mną i Gonią.
Co do żywiołowości Mama moja Gonia z tych spokojnych nie jest ;-), a jakoś potrafi wysiedzieć w żłobku te 8 godzin , nie wychodzą na zewnątrz, rozumiem to, bo dzieciaki jeszcze nie zintegrowane i wrzaskliwe, więc trudno by było je połapać, a i mamusie by na ogrodzeniu wisiały ;-) Więc ta moja Gonia co na tyłku w domu posiedzi 5 min i już ją smyra w tyłek, potrafi tam zjeść, pospać, uczestniczyć w zajęciach i co najważniejsze widząc po niej to lubi!
Za to Hanka robi awantury "zadzwonimy do taty..... " i takie kwiatki, ale jak się zabawi to widać, że jej się podoba, ale .... woli dom, taki charakter. Może gdybym ją szybciej pchnęła to byśmy na tym wszyscy skorzystali, nawet na te zajęcia szkoły Yamaha. Ale nie będę płakać nad rozlanym mlekiem, taką podjęłam decyzję wtedy, bo wydawała mi się rozsądna.