reklama
Jak rozmawiać z dziećmi o świętach

Jak rozmawiać z dziećmi o świętach

Czy rozmawialiście, kiedyś ze swoimi dziećmi, czym są dla nich święta? Z pewnością większość rodziców z dumą odpowie, że tak. Ich dzieci doskonale wiedzą, co wydarzyło się w Betlejem, dlaczego na choince wiszą aniołki i dlaczego w Wigilię jemy ryby. Czy właśnie tak wyglądają święta oczami dziecka? A może pierwsze skojarzenie, jakie nasuwa się dzieciom jest zupełnie inne?

Zapytałam kiedyś pewną pięciolatkę, z czym kojarzą jej się święta. Odpowiedź pierwsza była dosyć oczywista – z prezentami. Dalej znalazły się choinka, zakupy i kluski z makiem. Jednak tym, co zaskoczyło mnie najbardziej była szopka, a właściwie jej szczegółowy opis – kim są postacie, jaka jest ich rola, na czyje przybycie wszyscy czekają. I nie byłoby w tym nic zaskakującego, gdyby nie fakt, że opis ten był niezwykle szczegółowy, przedstawiony z największą starannością.

To nie prezenty, ani nie możliwość zjedzenia dużej ilości dobrego jedzenia, ale właśnie szopka i jej bohaterowie, stanowili istotę odpowiedzi na pytanie „Z czym kojarzą Ci się święta?”. Ktoś mógłby rzec, że dzieci są małe, że nie rozumieją, że mają jeszcze czas, żeby zajmować się czymś innym niż prezenty. Oczywiście, ale pokazywanie im, w czym tkwi istota świąt, jest wskazane już od najmłodszych lat. I nie chodzi tu o to, by zasypywać małe dzieci trudnymi do przyjęcia treściami, by opisywać im ze szczegółami tradycje. Chodzi raczej o to, by stopniowo, krok po kroku, pokazywać im czym mogą być święta – te domowe, rodzinne, a nie takie z supermarketu. Jak się do tego zabrać?

Zacznijmy od podstaw – opowiedzmy dziecku co wydarzyło się ponad 2000 lat temu w Betlejem. Można wykorzystać w tym celu ilustrowane historie dla dzieci (odpowiednie dla ich wieku) albo bajki. Ciekawym rozwiązaniem są dostępne na rynku opowiadania, które zawierają gotowe elementy – szopkę, zwierzęta itp. Elementy te dziecko przywiesza na tablicy – jeden element po przeczytaniu jednego opowiadania (każdego dnia od początku Adwentu). Po kilkunastu dniach na tablicy jest już zobrazowana cała historia. Jest to nie tylko okazja do przybliżenia się do tajemnicy świąt Bożego Narodzenia, ale również do zbudowania radosnej atmosfery oczekiwania.

Innym rozwiązaniem są kalendarze z opowiadaniami adwentowymi dla dzieci, bardzo często są one wzbogacone o rozmaite przepisy na świąteczne dania i propozycje przygotowania dekoracji. Wprowadzając tego typu opowiadania, czytane najlepiej o stałej porze, w spokojnej atmosferze, stwarzamy okazję do wspólnych rozmów i przygotowań. Dajemy tym samym poczucie, że święta są okresem oczekiwania na coś bardzo ważnego, a nie tylko na prezenty i choinkę.

Zachęcajmy do pomocy – pozwólmy dzieciom uczestniczyć w przygotowaniu świąt. Niech powieszą łańcuchy na choince, przygotują świąteczne pocztówki dla dalszej rodziny, albo nakryją wigilijny stół. Ważne, aby dzieci mogły uczestniczyć w przygotowaniach tak samo, jak dorośli. I choć zakres ich obowiązków będzie inny, często mniejszy, wspólne przygotowanie świąt sprzyja budowaniu atmosfery bliskości. Święta stają się wówczas rodzinne nie tylko z nazwy, one są rodzinne, bo nad ich przygotowaniem i przebiegiem czuwa cała rodzina.

Pokazujmy tradycję – jeżeli mamy taką możliwość, pokażmy dziecku nasze zdjęcia z dzieciństwa – te, na których świętujemy z bliskimi. Opowiedzmy o tym, jak te święta wyglądały, jakie potrawy były wówczas (a jakie z nich są teraz na naszym wigilijnym stole), kto jakie kolędy lubił i kto w domu wypatrywał pierwszej gwiazdki. Wytłumaczmy dzieciom dlaczego w Wigilię jemy określone potrawy i dlaczego chodzimy na 24 do kościoła. Zamiast powtórki tego samego filmu co roku, włączmy płytę z kolędami – a może ktoś sam je zagra, np. na pianinie? Magia świąt sprawia, że nawet Ci, którzy na co dzień nie mają odwagi śpiewać, nucą pod nosem swoje ulubione kolędy i pastorałki.

Uwrażliwiajmy na ludzi – święta to dobry czas na rozmowę o innych ludziach. Wytłumaczmy dziecku, dlaczego przy wigilijnym stole stawiamy pusty talerzyk. Zachęcajmy do rodzinnych odwiedzin, do życzliwości (nie mniejszej niż ta, którą należy obdarzać się na co dzień), do pomocy i poświęcania czasu innym. Uwrażliwiajmy również na siebie wzajemnie, pokazując dziecku, że jest to czas wyjątkowy, bez telewizora i centrów handlowych, czas tylko dla nas i naszych bliskich.

Rozmawiajmy o prezentach – o ile to możliwe, pracujmy nad tym cały rok. Prezent ma być prezentem, a nie oczywistością. Warto wzbudzać w dziecku przekonanie, że upominki dajemy sobie wówczas, kiedy jest ku temu okazja – urodziny, imieniny, święta - okazja, w której chcemy kogoś obdarować.

Owszem, możemy sobie dawać prezenty bez okazji, jednak wiąże się to z ryzykiem pojawienia się przekonania, że prezenty to konieczność (bo kiedy ktoś do mnie przychodzi, albo mama wraca z delegacji to musi mieć, coś dla mnie –„babciu, co dla mnie masz?”, „Ciekawe co mi przywiozą rodzice z wycieczki?”).

Nauczmy dziecko nie tylko tego, jak przyjmować prezenty, ale również jak je dawać – pokazujmy na własnym przykładzie, że najbardziej cieszy nas nie to, co dużo kosztowało, ale to, co ktoś zrobił lub wybrał dla nas sam – wkładając w to bardzo dużo zaangażowania, ale przede wszystkim serca.

Rozmawiajmy, szykujmy się, czekajmy, a przede wszystkim bądźmy razem. Bo wtedy, gdy będziemy ze sobą blisko, ani centra handlowe, ani radiowe hity świąteczne, nie przyćmią tego, co w świętach najważniejsze – chwil spędzonych razem.

Anita Janeczek-Romanowska, psycholog

reklama

Niezbędniki w dziale rodzina