reklama

To nie złośliwość, lecz ważny sygnał. Co kryje się za buntem dziecka?

Gdy dziecko po raz kolejny mówi „nie”, ignoruje prośby albo robi dokładnie odwrotnie, niż prosisz, łatwo uznać to za zwykłe nieposłuszeństwo. Tymczasem psychologia rozwojowa pokazuje, że sprzeciw nie zawsze jest oznaką „złego zachowania”. Często jest częścią rozwoju samoregulacji, autonomii i relacji z rodzicem [1].

„Nie” też jest etapem rozwoju

Dla rodzica dziecięce „nie” bywa trudne, zwłaszcza gdy słyszy je kolejny raz tego samego dnia. Ale badacze zajmujący się rozwojem dzieci od lat podkreślają, że ważna nie jest automatyczna uległość, lecz taka współpraca, która wypływa z relacji, zaufania i wewnętrznej gotowości dziecka [1].

To ważne również dlatego, że opór dziecka z wiekiem się zmienia. Badania Leona Kuczynskiego i Grażyny Kochanskiej pokazały, że wraz z rozwojem maleje udział prostych, mniej dojrzałych form sprzeciwu, takich jak jawny bunt czy bierny opór, a rośnie częstotliwość prostszej odmowy i negocjowania [2]. Innymi słowy, starsze dziecko częściej nie tyle „robi awanturę”, ile próbuje już wyrazić własne zdanie.

To oznacza, że spokojne „nie chcę” nie zawsze jest problemem wychowawczym. Czasem mówi raczej o tym, że dziecko coraz wyraźniej zaznacza swoją odrębność, próbuje chronić swoją sprawczość i uczy się wpływać na otoczenie w bardziej społecznie akceptowalny sposób [2].

Nie chodzi tylko o posłuszeństwo

Z perspektywy rozwoju celem nie powinno być ślepe posłuszeństwo. Znacznie ważniejsza jest współpraca oparta na relacji. W badaniach Grażyny Kochanskiej duże znaczenie miało to, co określano jako „chętną współpracę”, czyli sytuację, w której dziecko podejmuje współdziałanie nie dlatego, że zostało złamane naciskiem, ale dlatego, że ufa dorosłemu i czuje się bezpiecznie w relacji [1].

To ważna różnica. Dziecko, które nie wykonuje poleceń „jak automat”, nie musi być więc niegrzeczne. Ono może być właśnie w procesie uczenia się siebie, swoich granic i własnej sprawczości. Z tego punktu widzenia automatyczna uległość nie jest najlepszym wskaźnikiem zdrowego rozwoju.

Potwierdzają to także badania Theodore’a Dixa i współpracowników. Pokazały one, że wspierające zachowanie matki sprzyjało większej gotowości małych dzieci do współpracy. Co ciekawe, u bardzo małych dzieci nawet pewien poziom sprzeciwu nie musiał oznaczać problemu, lecz mógł współwystępować z rozwijającą się autonomią [3].

Za buntem może stać potrzeba wpływu

Nie każdy bunt oznacza to samo. Czasem dziecko jest zmęczone, czasem przebodźcowane, czasem sfrustrowane, a czasem po prostu ma już dość tego, że przez cały dzień ktoś mówi mu, co ma robić. W takich momentach sprzeciw może być próbą odzyskania wpływu na własne doświadczenie.

Badania nad rodzicielstwem wspierającym autonomię pokazują, że kiedy dziecko dostaje przestrzeń do podejmowania drobnych decyzji, łatwiej współpracuje i lepiej funkcjonuje emocjonalnie. W badaniu Andreasa Neubauera i współpracowników nawet codzienne, niewielkie przejawy wspierania autonomii wiązały się z lepszym samopoczuciem dziecka, większym dobrostanem rodzica i korzystniejszym klimatem rodzinnym [4].

To nie znaczy oczywiście, że za każdym „nie” stoi jakaś wielka, ukryta prawda i że trzeba natychmiast zrezygnować z granic. Ale warto pamiętać, że zachowanie dziecka zwykle z czegoś wynika. Bardzo często jest próbą poradzenia sobie z napięciem w sposób, który dla dorosłego bywa po prostu trudny.

Co z tego wynika dla rodziców?

Dzieci potrzebują granic. To nie podlega dyskusji. Problem nie leży w samych granicach, ale w tym, jak są stawiane. Najlepiej działają te, które są spokojne, przewidywalne i osadzone w relacji.

Potwierdzają to także duże analizy badań. Meta-analiza Martina Pinquarta obejmująca 1435 badań pokazała, że z mniejszym nasileniem problemów eksternalizacyjnych u dzieci i nastolatków wiążą się takie elementy wychowania jak ciepło, rozsądna kontrola behawioralna, wspieranie autonomii i styl autorytatywny. Z kolei surowa kontrola, kontrola psychologiczna, zaniedbanie i styl autorytarny częściej wiążą się z większym nasileniem trudnych zachowań [5].

W praktyce oznacza to, że dziecko najbardziej korzysta na granicach, które nie zawstydzają, nie upokarzają i nie zamieniają codzienności w walkę o władzę. Czasem naprawdę dużo zmienia już niewielki wybór: którą bluzę założyć, w jakiej kolejności zrobić wieczorne czynności, czy najpierw posprzątać klocki, czy książki. Dla dorosłego to drobiazg, dla dziecka ważny sygnał, że ma jakiś wpływ [4].

Warto patrzeć trochę głębiej

Nie każde „nie” jest złośliwością. Nie każdy bunt jest atakiem na rodzica. Czasem to po prostu jeszcze niedojrzały sposób powiedzenia: „chcę decydować”, „mam dość”, „nie umiem sobie z tym poradzić”, „zauważ mnie”.

Dlatego zamiast pytać wyłącznie: „jak sprawić, żeby dziecko wreszcie słuchało?”, czasem lepiej zatrzymać się i pomyśleć: co ono próbuje mi powiedzieć swoim zachowaniem?

Bo bunt dziecka często nie jest wymierzony przeciwko rodzicowi. Bywa raczej sygnałem, że za zachowaniem stoi jakaś ważna potrzeba, z którą dziecku trudno sobie poradzić.

 

Bibliografia

[1] Kochanska, G., Coy, K. C., & Murray, K. T. (2001). The development of self-regulation in the first four years of life. Child Development, 72(4), 1091–1111.

[2] Kuczynski, L., & Kochanska, G. (1990). Development of children’s noncompliance strategies from toddlerhood to age 5. Developmental Psychology, 26(3), 398–408.

[3] Dix, T., Stewart, A. D., Gershoff, E. T., & Day, W. H. (2007). Autonomy and children’s reactions to being controlled: Evidence that both compliance and defiance may be positive markers in early development. Child Development, 78(4), 1204–1221.

[4] Pinquart, M. (2017). Associations of parenting dimensions and styles with externalizing problems of children and adolescents: An updated meta-analysis. Developmental Psychology, 53(5), 873–932.

[5] Neubauer, A. B., Schmidt, A., Kramer, A. C., & Schmiedek, F. (2021). A little autonomy support goes a long way: Daily autonomy-supportive parenting, child well-being, parental need fulfillment, and change in child, family, and parent adjustment across the adaptation to the COVID-19 pandemic. Child Development, 92(5), 1679–1697.

Ocena tekstu

Czy ta strona może się przydać komuś z Twoich znajomych? Poleć ją: