Joasiek
Mamy lutowe'07 Fan(ka)
A poza tym co wyżej to ja czuję się dość dobrze, choć z poruszaniem się mam coraz większe kłopoty.. człapię jak skrzyżowanie żółwia z pingwinem
No i wydaję z siebie przy tym masę niezidentyfikowanych dźwięków, zwłaszcza przy przybieraniu wygodnej pozycji do spania.
Wczoraj mój ukochany rozbawił mnie jak leżeliśmy juz w łóżku wieczorem
Tzn ja leżałam i próbowałam zasnąć, a on już od dawna smacznie spał. W pewnej chwili postanowiłam przekręcić się z boku na bok i oczywiście nie obyło się bez posapywania i postękiwania. I wtedy on przez sen (w ogóle tego nie zarejestrował jak się później okazało) powiedział coś takiego: "Kochanie, wyjmij z brzuszka to co Ci przeszkadza. Oprócz Milenki oczywiście"
Jakby to było takie proste, heh
:-)
No i wydaję z siebie przy tym masę niezidentyfikowanych dźwięków, zwłaszcza przy przybieraniu wygodnej pozycji do spania.Wczoraj mój ukochany rozbawił mnie jak leżeliśmy juz w łóżku wieczorem
Tzn ja leżałam i próbowałam zasnąć, a on już od dawna smacznie spał. W pewnej chwili postanowiłam przekręcić się z boku na bok i oczywiście nie obyło się bez posapywania i postękiwania. I wtedy on przez sen (w ogóle tego nie zarejestrował jak się później okazało) powiedział coś takiego: "Kochanie, wyjmij z brzuszka to co Ci przeszkadza. Oprócz Milenki oczywiście"
Jakby to było takie proste, heh
:-)
Z tego co mi lekarz mowił, to pogłoski o tym, jakoby usg w nadmiernej ilości było szkodliwe pojawiły się po tym jak w Stanach badanie usg stało się bardzo popularne i można je było robić za darmo albo za grosze w centrach handlowych i kobitki robiły je po kilka razy w tygodniu przy okazji zakupów (sic!) żeby obejrzeć sobie swojego dzidziusia
) to słyszałam też, że kiedyś standardem było, że jak stwierdzono ciążę, to robiono kobiecie rentgen klatki piersiowej, żeby wykluczyć gruźlicę
. No i teraz z pewną taką nieśmiałością podchodzę do "niestwierdzonej szkodliwości";-) . O usg się sama nie dopominam, ale jak mam, to się cieszę:-) i podglądam dzidziusia


