• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Mamo, popatrz co juz potrafie!!!

No w tym wieku dla dziecka nie jest wazne rozwijać się wsród innych dzieci, dopiero od 3 rż pojawia się taka potrzeba. W tym wieku maluchy potrzebują bliskości rodziców, a szczególnie mamy, wtedy mają poczucie bezpieczeństwa. Takie maluchy w żłobku głównie leżą w łóżeczkach - wiem, bo pracuję w budynku żłobka, zresztą panie fizycznie nie dałyby rady nosić ich, bo maja więcej dzieci. No i niestety te siedzące częstio siedzą też zbyt długo na nocnikach :baffled: to brzydka praktyka żłobków. Lepiej już mają te raczkujące i chodzące dzieci, bo je się wyciaga na dywan i mogą się bawić.
No ale jak mus to mus. Ja jakbym musiała wracać do pracy, to też bym oddała małą do żłobka, chyba, żebym znalazła sprawdzoną opiekunkę. Na szczęście nie muszę.
 
reklama
No to teraz juz zupelnie zburzyłaś mój świat!! W życiu jej nie zostawie w takim miejscu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Wracam na uczelnie dopiero w pazdzierniku. No i zostaje jeszcze Bardzo Chętna Babcia :) Tylko warunki mieszkaniowe mamy kiepskie. Nie da rady zostawac u nas na noc, a gdzies podziać sie musi...
 
Powiem Ci, że babcia jest bardzo dobrym rozwiązaniem. Jest to osoba znana małej, będzie dbać o nią, no i będzie miała czas tylko dla niej. Jesli możesz coś wymyślić z tym spaniem to skorzystaj z tej oferty.
No ale jeśli nic nie wymyslisz no to daj małą do żłobka, w końcu dzieci tam chodzą i żyją. Ja nie miałam zamiaru burzyć nikomu świata, ale napisałam prawdę, bo trochę obserwowałam. W końcu możesz dać małą na czas zajęć i biegiem po zajęciach po nią lecieć. A co mają powiedzieć te mamy, które idą na 8 lub więcej godzin do pracy i nie mają takiej instytucji jak babcia? Muszą korzystać ze żłobków.
Dobrym rozwiązaniem jest też opiekunka, jak sprawdzona, to ja bym oddała. Fakt drożej niż żłobek, ale za to całą uwagę skupia na jednym dziecku a nie na całej grupie.
Na pewno nie zrobiłabym tylko jednej rzeczy: nie zawiozłabym dziecka do np babci na cały tydzień i odbierała tylko na weekend. Znam takie małżeństwa - dzieci mają tam nikłą więź z rodzicami.
 
To racja Kasiad, ja bylam takim dzieckiem :) Moja kolezanka ma dwoje dzieci i sa w zlobku od wczesnych miesiecy. I tak mi starsznie zachwalala, mysle ze po prostu ma ich dosyc i to sposob zeby sie ich pozbyc, a ja wcale nie chce sie jej pozbywac!!!!!!!!!!!!!!!! W sumie otworzylas mi troche oczy, bo ja przeciez nie mialam dzieci zeby moc wyrobic sobie zdanie. Ten dreszcz ze mam ja zostawic w obcym miejscu jest intuicyjny moze. Chociaz z drugiej strony moja mlodsza siostra chowala sie w zlobku. Bardzo panie ja chwalily zawsze do mamy, i zawsze mialay zabawe z jej zachowan, wiec w ogole pelna chata radosci byla, bo znowu panie w zlobku powiedzialy jaka to ona zdolna fajna madra i co nowego wymyslila:confused::baffled: Nie wiem czy o kazdym dziecku tak mowily....
No ale babcia, to moze dobra mysl....moze, bo nie lubię jej za bardzo.
 
Hm no to masz trudny orzech do zgryzienia. Może jakaś zaufana opiekunka?
Moze nie w każdym złobku jest tak źle jak pisałam, ale generalnie to przecież nie trudno sobie wyobrazic, że taki leżący maluch w żłobku musi spędzać tam większość czasu w łóżeczku, no bo panie są w końcu 2 lub 3 a dzieci gromada. Może są i żłobki wyjątkowe. Zreszą jak już pisałam, czasem naprawdę nie ma możliwości inaczej postąpić. Mój najmłodszy chodził do żłobka, ale jak skończył 2 lata - to już całkiem co innego, bo już chodził i mówił więc mógł się bawić na dywanie i sygnalizować swoje potrzeby.
 
Moja kolezanka ma dwoje dzieci i sa w zlobku od wczesnych miesiecy. I tak mi starsznie zachwalala, mysle ze po prostu ma ich dosyc i to sposob zeby sie ich pozbyc, a ja wcale nie chce sie jej pozbywac!!!!!!!!!!!!!!!!

No chyba koleżanka nie jest taką wyrodną matką, że chce się pozbyc dzieci. Pewnie musiała iść do pracy dlatego dzieci zostawiła w żłobku :confused:
Choć powiem Wam, że są tacy rodzice, którzy na maksa zostawiają dzieci w żłobku jak długo tylko się da. W tym żłobku w którego budynku pracuję jakieś 2 lata temu wprowadzono godziny opieki do godzin wieczornych, chyba do 18tej czy 19tej, dokładnie nie pamiętam. A znam te panie opiekujace się dziećmi, nieraz się mijając na korytarzu pogadało o tym i o tamtym. I one mi opowiadały, że jest kilkoro takich rodziców, którzy kończą pracę o 15 czy 16tej a po dziecko regularnie przychodzą tuż przed zamknięciem. I to nie czasem, bo coś tam wypadło, tylko robią tak regularnie. Wracają do domu, gotują obiad, sprzątają, załatwiają całą masę spraw, a dziecko odbierają jak już wszystko porobią. No tak, niby bez dziecka jest się łatwiej wyrobić, ale jaki mają oni kontakt z własnym dzieckiem, kiedy właściwie trzeba je juz kłaść spać :shocked2:
 
Ja sobie nie wyobrażam takiej sytuacji... Ale takich rodziców jest sporo. Ja np byłam opiekunką u dzieci, których mama nie pracowała, ale ciągle jeździła na zakupy i na całe dnie wybywała z domu- starszą córeczkę 4,5 latek- zapisali do przedszkola, a ja siedziałam z 3 miesięczną. No i przychodziłam do nich o 8.30 a wychodziłam o 17.00. Czasem prosili żebym dłużej została... Masakra!!
 
Bardzo szkoda mi takiechd dzieci:tak:.U mnie nawet w rodzinie byla taka dziewczynka,ktora wszedzie mama podrzucala.i bynajmniej nie byla jakos szczegolnie zajeta praca...:no:
 
reklama
Ja też byłam opiekunką dziecka takiej mamy, która nie pracowała, ale musiała odpocząć od 2 letniego synka, tak była nim zmęczona. Chłopak faktycznie trudny do ogarnięcia, ale ja sobie radziłam z trójka moich (chodzili wtedy Patryk do przedszkola a Damian i Paulina do 1 klasy SP) i z czwartym cudzym. Starszą córkę ta dziewczyna oddała swojej mamie na wychowanie do Kalisza i widywała się z nią raz lub 2 razy na miesiąc (kilka lat wcześniej też opiekowałam się tą starszą córką dopóki nie urodził się im jeszcze syn). Co ciekawe mamy swojej nie znosiła, miała z nią bardzo kiepskie kontakty i stale ją krytykowała :baffled:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry