Asiu dopiero przeczytalam dzisiaj Twoje posty i dziewczyn odpowiedzi..
Wiem co czujesz i na pewno Ci jest ciezko samej, bez meza...
Ja nieraz tez lapie doly, siadam i rycze...
Moj maz pracuje do pozna i czasem nawet juz na kapiel nie zdazy, wtedy jestem wykonczona,
Mati prawie wcale w dzien nie spi, dzisiaj spal raz przed poludniem i na spacerze...i marudka caly dzien, ostatni tydzien byl maskaryczny, non stop nosilam na rekach...
a teraz zeby napisac ten post spiewam Maje zeby Mati na macie nie plakal, tez sie zastanawiam czasem gdzie popelnilam blad, ze Mati jest taki absorbujacy..czasewm na macie polezy 20 nawet a zdazylo sie i 45
no i budzi sie w nocy, nieraz 5 razy i wtedy nie mam sily wstac z lozka..a trzeba..
Tez nie mam nikogo do pomocy, dziadkowie daleko, brat pracuje tez do pozna i nieraz zobaczymy sie dopiero u rodzicow....
czasem tez mam dosc, tez chcialabym sobie wyjsc gdzie ze znajomymi, czy chociaz do kina....
czasem chcialabym juz teraz pojsc do pracy..i nie mysle ze jestem wyrodna matka...
mamy lepsze i gorsze dni,najwazniejsze nie zalamuj sie
Asiu, i tak jak dziewczyny pisza kup sobie ciacho, lampka wina czy kup sobie jakis fajny ciuch..

)))))
i pamietaj ze bedzie lepiej z dnia na dzien

A co do studiow, realizuj sie, spelnij marzenie swojego zycia:-):-):-)
My mamy musimy tez myslec o sobie, nietylko o dzieciach, musimy byc szczesliwe i miec cos dla siebie, swoje zycie oprocz dzieci, bo kiedys dzieci wyfruna z domu a nam wtedy zostanie pustka i nie mozna do niej dopuscic
ale sie rozpisalam....
Trzymaj sie
Asiu, jestesmy z Toba

)))
fajnie Ci
Sylwia
)