dziewczyny ATAK CZOPA III..
Do tej pory żegnałam się z galaretką bezbarwną lub lekko żóltawą.. a tym razem było go znacznie więcej i był ślicznie podbarwiony krwią

czy to znaczy że JUŻ czy od takiego brunatnego jeszcze duuuużo czasu może upłynąć?
. Mój gin ma bzika na tym punkcie, a woli wysyłać mnie 2 razy dziennie na KTG niż kłaść do szpitala. Ja chyba też tak wolę.
Dziewczyny, które poznały Pana Czopa, powiedźcie mi jak to było u Was? U mnie od wczoraj wypływa jakaś brązowawa galaretka i zastanawiam się czy dobrze zidentyfikowałam tak długo oczekiwanego Czopa
Ja też bym wolała nawet i 3 razy dziennie iść na samo KTG, niż leżeć w szpitalu, zwłaszcza, że szpital mam pod samym nosem, ale niestety moja ginka ma inne zdanie
A w niejakiego Pana Cz. to ja już nie wierze.
Odchodził mi po kawałku w sylwestra (właśnie taka brązowa galaretka) i nic, i wczoraj po badaniu znowu najpierw była galaretka z malutką ilością krwi, a potem znowu brązowa galaretka i dalej nic. Także mój pan Cz. jaja sobie ze mnie robi

;-)
Poza tym od wczoraj - pomimo, że męża który był po 12 godzinach pracy po prostu zgwałciłam dwukrotnie

I od rana biegam po schodach to jedyne co dostaje to zadyszka, a nie skurcze

mały jest nie do ruszenia i nigdzie się nie wybiera. I jak na złość wszystko co mnie wcześniej bolało- dziś jak ręką odjął.

A ja mam już tylko 2 dni żeby dzidziol wyszedł po dobroci


a potem to siłą

Astrid, Roxeen, takie cofanie się objawów ciążowych to dobry znak. Mi też nogi przestały puchnąć na kilka dni przed porodem.
Zawsze to jakieś pocieszenie

ale ja już nie wierze żeby u mnie zdążyło się samo rozkręcić przez 2 dni, skoro pozamykane na cztery spusty.

Ale jeżeli chodzi o cofające się objawy, to dziś już widze swoje kostki i wciągu 1 dnia - 1kg mniej

Ale u mnie to chyba efekty wczorajszego stresu, no i też zasługa herbatki z pokrzywy. W smaku ble... ale w działaniu to widać efekty.

Szkoda, że ta wizyta była wczoraj a nie dzisiaj, bo może by inaczej sprawa wyglądała i nie musiałabym iść do szpitala

chociaż mojej gince to raczej ciężko wytłumaczyć, że to co jeszcze zostało na nogach to przede wszystkim "smalec"

, bo w końcu te +20 kg gdzieś musiało się ulokować, a ja tyje wyłącznie od pasa w dół
Witam .Byłam dzisiaj dwa razy u Oliwierka .W południe pani anestezjolog powidziała,ze zachowuje sie coraz lepiej,ze jeszcze ma ciezki oddech i dostaje tlen przez maske ,ale jak bedą pewni na 100 procent ,ze wszystko jest ok to moze w piątek tzn dzisiaj wyjdziemy z oddziału pooperacyjnego na kardiochirurgie i tam cały dzien bedziemy mogli byc razem.
Wieczorem pan anestezjolog powiedział ,ze króliczek ma jeszcze "szarpiący"oddech i ze powtarzaja badania zeby sprawdzic czy wszystko w porzadku ,ja nie dopuszczam do siebie mysli ,ze moze byc inaczej

byc moze od jutra zostane w hotelu dla matek.
Wogóle jakas deprecha mnie dzis łapie,chyba to wina hormonów i ciagłej adrenaliny.Walnijcie mnie porzadnie ,zebym sie otrzasneła
No to masz kopa ode mnie



A swoją drogą to tyle czasu dzielnie się trzymałaś, to teraz nerwy mają prawo w końcu puścić.
Witam moje panie piątkowo:-)
Oj ja się własnie powoli zbieram do gina na wizytę.
Boje sie nakręcac ale od wczoraj mam dosc regularne skurcze wczoraj pojawiały się w odstępie co 20 minut dziś już co 15 i bardziej bolące.Oj trzymajcie za mnie kciuki tak bardzo bym chciała żeby to było to

Kciuki zaciśnięte


Dziewczyny trzymajcie kciuki!!!
Chyba się zaczęło. Silne skurcze od 2 godzin co 12 minut. Rozwarcie 4 cm, szyjka gładka, krótka, mnóstwo jakiegoś śluzu i najprawdopodobniej dziś wieczorem jadę do szpitala. Nie wiem skąd to się wszystko wzięło, bo jak rano pisałam na KTG żadnych skurczy nie było. Akcja zaczęła rozwijać się dopiero ok. 11.00 i nadal trwa. O 13.00 byłam u gina, wymasował mi szyjkę i o 17.00 jeszcze jadę na badanie a potem to już chyba na porodówkę:-)
To jeżeli tak szybko to działa, to ja dziś zatrudnie swojego męża do masowania szyjki. Z dwojga złego to wolę, żeby to on zrobił niż w szpitalu

I ja witam z domku

Dołączam do jednorękich styczniowek

Tymek lezy sobie na mnie

cudownie
Witaj z powrotem

--------------
A dziś na poprawienie nastroju kupiłam sobie zegarek.
Szłam z myślą, żeby kupić najzwyklejszy- jednorazowego użytku made in china- taki tylko do mierzenia skurczy jak będe w szpitalu, żeby komórki nigdzie nie zgubić przy porodzie.
Ale wpadł mi w oko taki śliczniutki na branzoletce- fakt raczej będzie mi na nim ciężko mierzyć skurcze, bo jest bez cyferek tylko kreseczki- ale nie mogłam mu się oprzeć.
I jak nigdy nie nosiłam zegarka, tak dziś zaczęłam. Mała rzecz, a cieszy



---------------
ide myć podłogi

