Hej dziewczyny...
a ja się podłamałam bo dałam się namówić na to dokarmianie w szpitalu...
a teraz to głównie mały je sztuczne...
a tak chciałam piersią...mimo że bolało jak diabli jak ciągnął sutki...
dla niego przy nawale masowałam, odciągałam mleko i nawet zanosiłam swoje mu tam do inkubatorka i żeby miał po wyjściu spod lamp...
ale następnego dnia czar prysnął i piersi miękkie...ból sutków owszem...ale piersi miękkie i 3,5 h masowania, laktatorem już wcale nie chciało lecieć, tylko 20ml...
Mi powiedziano i to kilka położnych że 20ml to za mało stanowczo i jako dowód pokazywano wagę małego...stała w miejscu ta waga ponoć tylko dlatego że mały trochę sztucznego dostawał.... ponoć po powrocie z mojej piersi potrafił obalić jeszcze 50ml NAN1...
a teraz budzi sie co 2,5-max3 h ...no kiedyś zdarzyło sie 4h...i bardzo chce jeść- noc nie noc, dzień nie dzień... i coraz więcej sztucznego zjada... zaczynał od 20ml... a teraz nawet 50-60ml....
a z piersi leci mi tylko żółte....

aha i dopajam glukozą bo muszę ze wzgl. na żółaczkę...
a kupy robił często jak był bardziej na piersi- takie zielone jakby z gorczycą.... i czytałam i położna mówiła, że kupy po piersi takie są normalne...
wczoraj było głównie sztuczne to kupa bardziej zbita i cały dzień praktycznie nie było- co ponoć też normalne, a potem ze 3 pistacjowe....
I ja małego też nosze...
najlepsze, że długie noszenie nie zawsze daje efekt odbicia a małemu potrafi się nawet ulać, odbić na leżąco po godzinie spania.... to mnie bardzo niepokoi....
a poza tym czy to normalne, że jak mały sobie śpi, zasypia to tak "rzęzi"...mąż twierdzi- że mały brynczy czy coś....sprawdzałam a nosek ma czysty więc nie powinien mieć problemów w oddychaniu...monitor oddechu też nie pokazuje zakłóceń....hmmm.... miała któraś tak?