reklama
Dziecko jedzie na kolonie

Dziecko jedzie na kolonie

Początek wakacji to okres, gdy pojawia się problem zapewnienia opieki nad dzieckiem. Urlop niestety trwa krócej niż 2 miesiące, część z pewnością chciałoby się spędzić wspólnie całą rodziną.

Dla malucha w wieku przedszkolnym można ewentualnie poszukać przedszkola zastępczego, szkoła nie daje takich możliwości. Nawet jeżeli dziecko jest już w tym wieku i na tyle samodzielne, że może samo zostać w domu, nie musi być to najlepsze wyjście. Bieganie na podwórku czy całodzienne siedzenie przed komputerem jest dobre przez kilka dni, lepiej więc pomyśleć nad innym sposobem wakacyjnego wypoczynku.

Może więc kolonie lub obóz? Wprawdzie jest to wydatek, ale wbrew pozorom – wcale nie musi być taki rujnujący dla domowych finansów. Tym bardziej, że w większości zakładów pracy można skorzystać z dofinansowania do wypoczynku dzieci z funduszu socjalnego.

Zdecydowanym plusem takiego rozwiązania jest też to, że dziecko uczy się samodzielności i radzenia sobie w nowym środowisku. Ta umiejętność będzie na pewno procentować w przyszłości. Przy okazji także ma szansę zobaczyć coś ciekawego i czynnie spędzić czas. To dobry sposób na wypoczynek i nabranie sił na nowy rok szkolny.

Co sprawdzić przed wykupieniem kolonii dla dziecka?

Musisz się nastawić jednak na to, że taki wyjazd dziecka może być trudny emocjonalnie również dla ciebie. Chcąc więc oszczędzić sobie przynajmniej części zmartwień – zanim wyślesz dziecko na kolonie, sprawdź to, co możesz sprawdzić. Pozwoli ci to później już tylko tęsknić, bez zastanawiania się nad tym, czy nie dzieje się z nim nic złego. Przede wszystkim sprawdź organizatora kolonii, podobnie jak przed wykupieniem wczasów czy wycieczki

W przypadku dzieci może być to jednak za mało. Wiarygodność biura podróży z pewnością jest istotna, ale organizacja wypoczynku dla dzieci i młodzieży wymaga jeszcze dodatkowych obostrzeń. W końcu powierzając komuś opiekę nad dzieckiem nikt nie chce ryzykować. Oznacza to konieczność zapewnienia kompetentnej kadry oraz odpowiednie warunki sanitarno-bytowe.

Taka weryfikacja jest przeprowadzana przez kuratoria oświaty i wychowania, wystarczy więc tylko sprawdzić, czy organizator zgłosił i zarejestrował kolonię czy obóz, na które wysyłasz dziecko. Można to zrobić w internecie.    

Jeżeli nie znajdziesz tam zarejestrowanego wypoczynku swojego dziecka – może i powinno wzbudzić to niepokój. Spróbuj skontaktować się z kuratorium właściwym dla siedziby biura i wyjaśnij sprawę. Lepiej mieć pewność – statystyki pokazują, że co roku organizowane są niestety również „dzikie kolonie”.

Donoszą o nich często media, choć najczęściej wtedy, gdy dochodzi do poważnych zaniedbań czy nieprawidłowości. Lepiej nie ryzykować i zrezygnować niż wysłać dziecko z kimś, kto nie spełnia podstawowych warunków organizacyjnych.

Jeżeli wyjazd na miejsce docelowego pobytu odbywa się autokarem, warto też sprawdzić, w jakim jest on stanie technicznym. Ostatnio jest to już standardem i wcale nie jest traktowane jako nadgorliwość. Nie licz tu więc na innych rodziców, zadzwoń sama na komisariat policji podając miejsce i termin wyjazdu.

Nie czekaj z tym na ostatnią chwilę – w tym samym terminie może odbywać się więcej takich wyjazdów i wcześniejsze powiadomienie daje ci gwarancję, ze ktoś się zjawi i sprawdzi chociażby hamulce, kartę pojazdu czy trzeźwość kierowcy.

Ile kieszonkowego dać dziecku na kolonie?

Wyjazd dziecka na kolonie może być dla niego dobrą szkołą nauki samodzielności. Ważnym jej aspektem jest również umiejętne gospodarowanie pieniędzmi. Ile pieniędzy dać? Zależy to nie tylko od stanu twoich finansów. Sama najlepiej znasz swoje dziecko – zastanów się czy i jak potrafi nimi zarządzać. Jeżeli wspólnie przedyskutujecie – jaka kwota przypada na jeden dzień + rezerwa na ewentualne wycieczki i wydaje ci się, że jest w stanie temu sprostać – nie ma problemu.

Znacznie gorsza sytuacja jest wtedy, gdy masz poważne podejrzenia, że w przeciągu kilku pierwszych dni wyda wszystko na chipsy i colę, aby zaraz potem wydzwaniać z płaczem do domu. Niestety, musisz się wówczas wykazać stanowczością. Weź pod uwagę, że dziecko jest pod dobrą opiekę, dostaje kilka posiłków dziennie i ma gdzie spać – nie dzieje mu się żadna krzywda, a bez batoników, napoi gazowanych i temu podobnych ulubionych przekąsek można żyć i to zdecydowanie zdrowiej. Na wszelki wypadek warto jednak mieć zasilający finansowo wariant rezerwowy. Jeżeli planujesz odwiedziny u dziecka – możesz mu po prostu zostawić parę złotych.

Duże możliwości stwarzają też bankowe karty płatnicze, które w każdej chwili można zasilić dodatkową kwotą. Rozwiązanie to jednak nie sprawdzi się wtedy, gdy dziecko przebywa gdzieś w środku lasu czy w małej miejscowości, w której sklepy wprawdzie są, ale terminale płatnicze już niekoniecznie.

Weź też pod uwagę fakt, że w wielu sklepach minimalna kwota zapłaty kartą to ok.15 zł, wypłata gotówki w bankomacie to na ogół co najmniej 50zł – nie jest to mało i rodzi różne pokusy, szczególnie u dziecka, które na co dzień nie jest przyzwyczajone do zarządzania kieszonkowym.

Może lepszym rozwiązaniem byłoby więc zdeponowanie jakiejś kwoty u opiekunki? Wysyłając dziecko na kolonie dobrze jest dać mu także telefon komórkowy.

Najlepiej jakiś stary aparat (z kartą pre-paid), którego nie będzie żal po zgubieniu, wrzuceniu do wody czy upadku na ziemię w trakcie gry w piłkę. Im lepiej zorganizowane kolonie – tym więcej zorganizowanych zajęć i większe szanse na taki wypadek. Nie wydzwaniaj jednak co chwilę – daj dziecku trochę swobody i odpoczynku od ciągłego nadzoru.     

Za to w dniu powrotu – urządź w domu święto. Uroczysty posiłek, ulubiony deser – niech twoja pociecha poczuje radość z powrotu i to, jak ważne jest w rodzinie. No i pozwól mu się wygadać – przecież tyle rzeczy się działo, trzeba się tym wszystkim podzielić…

Marzanna Szulta

reklama