Dlaczego nie mogę schudnąć po ciąży, choć minęło już kilka lat? - 7 powodów

Poznaj 7 powodów, dlaczego nie możesz schudnąć

Dlaczego nie mogę schudnąć po ciąży, choć minęło już kilka lat? - 7 powodów

Miało być takie proste. Urodzisz, będziesz karmiła piersią, to waga sama spadnie… Tym czasem Ty urodziłaś już dobrych kilka lat temu, a waga dalej pokazuje więcej niż przed ciążą. Przy kilkulatku trudno jest pozwolić sobie na codziennie ćwiczenia i przygotowanie oddzielnych posiłków. Spokojnie. Naprawdę nie musisz wywracać całego swojego życia do górny nogami, żeby schudnąć.

Zebrałam w tym artykule najczęstsze problemy z odchudzaniem po ciąży. Do każdego zaproponowałam rozwiązanie. Być może Twoje wysiłki idą na marne, bo popełniasz proste błędy. I zupełnie nie zdajesz sobie z tego sprawy! Zrób audyt swojego stylu życia i dowiedz się, co blokuje utratę kilogramów.  

Czy wciągu dnia trzymasz się zdrowego odżywiania, ale wieczorem, gdy dzieci już śpią, jesz niezdrowe rzeczy?

Wieczorne objadanie powoduje w największym stopniu odkładanie się tkanki tłuszczowej. Zaburza sen (więcej w kolejnym punkcie), obniża poziom energii w ciągu dnia.  

Powodów, dla których możesz się objadać właśnie wieczorami jest wiele. Jeśli czujesz, że to Twój problem, to zapraszam Cię na bezpłatne wyzwanie „Zdrowy Koniec Dnia”. Zapisz się tutaj, żeby wziąć w nim udział. Omówimy wszystkie czynniki i otrzymasz ode mnie gotowe rozwiązania.   

Czy wysypiasz się?

Wiem, że to może brzmieć jak kiepski żart. Jednak wysypianie jest bardzo ważne dla odchudzania. Gdy nie dosypiasz, w Twoim organizmie jest podwyższony poziom kortyzolu. A ten hormon utrudnia spalanie tkanki tłuszczowej. Dodatkowo, gdy się nie wyśpisz, to masz większą ochotę na coś słodkiego.  

Co mogłabyś zrobić, żeby zacząć lepiej spać? Spróbuj kłaść się wcześniej. Jeśli Twoje dzieci budzą się w nocy, poproś partnera, żebyście na zmianę do nich wstawali. Rozważ spanie razem z dzieckiem. To według badań zmniejsza ilość nocnych pobudek. 

reklama

Czy wypijasz odpowiednią ilość płynów?

Powinnaś wypijać tyle płynów, ile wynosi Twoja masa ciała pomnożona przez 30. Dla pocieszenia dodam, że uzyskany wynik jest w mililitrach 😃 Nie musisz wypijać samej wody, ale pamiętaj, że jeśli słodzisz kawę czy herbatę albo pijesz soki, to bardzo utrudniasz sobie odchudzanie. Cukier w postaci płynnej jest bardzo łatwo przyswajalny, przez co sprzyja odkładaniu tkanki tłuszczowej.

Unikaj również koktajli na bazie owoców. One także zawierają dużo cukru. I wcale nie są takie zdrowe, jak się powszechnie sądzi.  

Czy w każdym Twoim posiłku znajdują się węglowodany?

Węglowodany to produkty zbożowe: mąka, pieczywo, kasze, makaron. Powodują one największą produkcję insuliny, hormonu sprzyjającemu tyciu. Nadmiar tych produktów w diecie nie tylko powoduje tycie, ale także nasila zachcianki na niezdrowe rzeczy.  

Oczywiście lepiej wybierać pełnoziarniste produkty zbożowe. Zamiast makaronu - kasza. Chleb pełnoziarnisty zamiast bułki. Jednak najlepiej mieć choć jeden posiłek bez produktów zbożowych.

Zjedz na kolację sałatkę z serem. Zamiast pieczywa dorzuć oliwki albo połówkę awokado. Następnego dnia obudzisz się lżejsza, z większą ilością energii.  

Czy trzymasz jedzenie na zapas?

W obecnej sytuacji (ogólnonarodowa kwarantanna) ograniczenie robienia zakupów jest rozsądne. Jednak zastanów się, czy poza tym okresem nie kupowałaś jedzenia na zapas? Zwłaszcza słodyczy? Dla niespodziewanych gości albo dzieciaków? Które później po kryjomu wyjadałaś…  

Niestety jest tak, że im więcej masz jedzenia w domu, tym więcej jesz. Nawet jeśli są to zdrowe rzeczy, to nadmiar jedzenia zawsze powoduje tycie. To tak, jak z nowymi perfumami. Jeśli właśnie otworzyłaś flakonik, skrapiasz się wszędzie tam, gdzie chcesz być całowana 😉 Ale gdy powoli zaczyna być widać dno, stosujesz perfumy bardziej oszczędnie.  

Zaplanuj posiłki na najbliższy tydzień. Na tej podstawie zrób listę zakupów.  Niech znajdą się tylko produkty niezbędne do przygotowania zaplanowanych posiłków. Nie kupuj nic ponad to, co masz na liście.  

Czy zdarza Ci się rozładowywać napięcie lub sprawiać przyjemność jedzeniem?

Frustracja, zmęczenie i samotność, to są moim zdaniem nieodłączne elementy macierzyństwa. Musimy nauczyć się sobie z nimi radzić. Niestety, tak się składa, że jedzenie jest przyjemne. A na dodatek to strategia, którą przećwiczyłyśmy setki razy. I wiemy, że jest „skuteczna”. Przynajmniej do momentu, gdy pojawiają się wyrzuty sumienia.  

Poza tym jedzenie jest zawsze na wyciągnięcie ręki. Wystarczy otworzyć lodówkę. Wejść do sklepu w trakcie spaceru. Można robić to nawet po kryjomu przy dzieciach. Niestety, jedzenie które wybieramy sobie jako pocieszenie, zawiera dużo cukru i tłuszczu. A to z kolei powoduje tycie lub problemy ze schudnięciem.  

Dużo o zajadaniu emocji będę mówić w trakcie wyzwania „Zdrowy Koniec Dnia”, o którym pisałam wcześniej. Jeśli jeszcze się na nie nie zapisałaś, to zrób to teraz!

Kiedy ostatnio się badałaś?

Czasem jest tak, że naprawdę robimy wszystko super. Nie popełniłaś żadnego z powyższych błędów, do tego starasz się ćwiczyć? A i tak dalej nie lubisz swojego odbicia w lustrze?

Być może to kwestia zaburzeń hormonalnych. W ciąży musiałaś badać się regularnie, ale teraz pewnie nie masz na to czasu. Zresztą lekarze często na problemy z wagą reagują tak samo: „to proszę jeść mniej i więcej się ruszać”.  

Porozmawiaj szczerze ze swoim lekarzem albo poszukaj dobrego endokrynologa. Niech skieruje Cię na badania. I niech będzie to coś więcej niż tylko morfologia krwi i badanie moczu.  

Samochód raz w roku musi przejść przegląd. A Ty kiedy ostatnio sprawdzałaś, czy w Twoim organizmie jest wszystko ok? Zrób to, jak najszybciej.  

Jeśli masz jeszcze jakieś pytania, to napisz. Postaram się na nie odpowiedzieć.

Ocena: 4 z 5. Ocen: 1

Kliknij, żeby dodać swój głos

Czy ta strona może się przydać komuś z Twoich znajomych? Poleć ją: