reklama
Jak pies z kotem i jak dwa aniołki – czyli kilka słów o rodzeństwie

Jak pies z kotem i jak dwa aniołki – czyli kilka słów o rodzeństwie

Literatura dziecięca pełna jest rozczulających opowieści o tym, jak to rodzeństwo wzajemnie sobie pomaga, brat poświęca całe życie na odnalezienie brata, a siostra przez lata tka i szyje koszule dla zaklętych w łabędzie braci.

Czytając dzieciom te sentymentalne powiastki dostrzegamy, że... no cóż, nasze dzieci aż tak się nie kochają. I to mówiąc oględnie...
Jeśli jednak zastanowimy się, to w literaturze przecież byli i Kain, i bracia Józefa, i Balladyna... Jak widać od zawsze bycie rodzeństwem nie było łatwe. Związki między braćmi i siostrami najczęściej są silne i bliskie, a co za tym idzie, mogą być pełne konfliktów. Dlaczego?

Każde dziecko jest inne

Mimo że rodzice ci sami, dzieci zupełnie inne. Różnią się zarówno fizycznie (niczym w powiedzeniu „podobne jak dzień do nocy”), jak i psychicznie. Rodzice muszą to zrozumieć i zaakceptować. Powinni też starać się każde dziecko traktować w taki sposób, jakiego ono potrzebuje. Ma się czuć jedyne i niepowtarzalne, bo bez wątpienia takie właśnie jest.

Sprawiedliwie znaczy...  nierówno

Dzieci mają różne potrzeby. Nie muszą, i nie zawsze powinny dostawać tego samego i w tych samych ilościach. To oczywiste, że wiecznie głodny dwunastolatek zje więcej niż dziecko w wieku 5 lat. Rodzice nie mogą pozwolić na to, aby dzieci domagały się wszystkiego po „tyle samo”. Powinny otrzymywać tyle, ile potrzebują. I prosić o to tak, jak należy, np.: „czy mogę dostać dokładkę?” zamiast skargi: „on ma więcej”.

Najtrudniej jest jednak wówczas, gdy dzieci dopytują o to, które jest bardziej kochane, jednak i tu z pomocą może przyjść opis. Zamiast zapewnień, że „kocham was tak samo” można opisać, co czuliście, gdy pierwszy raz każde z nich zobaczyliście, gdy się pierwszy raz uśmiechnęło czy inną, zapadającą w serce chwilę. Przecież każde z nich jest wyjątkowe, więc i miłość do nich jest wyjątkowa...

Porównywanie

Czasami wydaje się, że porównywanie dzieci jest świetnym środkiem motywującym, działającym za zasadzie: powiem mu, że robi to gorzej niż brat, a wtedy on postara się mu dorównać. Niestety, to tak nie działa. Najczęściej w takiej sytuacji osoba krytykowana czuje się niedoceniona (starałem się, ale nie wyszło), traci wiarę w siebie (nigdy nie dam rady tego zrobić tak jak on), albo postanawia się zbuntować (tak? to będę to robił jeszcze gorzej).

Wcale nie lepiej czuje się osoba, do której porównanie się odnosi. W pierwszej chwili pewnie poczuje satysfakcję, ale po chwili namysłu, zacznie się zastanawiać, co będzie, gdy nie podoła lub gdy zrobi coś gorzej – jest to zabieranie dziecku prawa do popełniania błędów.

Wielu rodziców wie, że jest to niewłaściwe i że dzieci nie powinno się porównywać. Z całych sił starają się tego nie robić. I nawet jeśli uda im się powstrzymać przed tym babcie, dziadków i ciocie, to nic nie mogą poradzić na to, że dziecko samo porównuje się do drugiego. Jak zablokować taki proces? Przede wszystkim należy opisywać: to co się widzi, to co się czuje, podkreślać to co dobre, ładne, ale poprzez opis.

Rywal, czyli przeciwnik

Rywalizacja może być świetna w sporcie, ale między rodzeństwem jest niewskazana. Choćby dlatego, że najczęściej młodsze dziecko nie ma szans dorównać starszemu (ze względu na różnicę wieku). W dodatku zawsze można znaleźć kogoś, kto jest od nas w czymś lepszy. Nie jesteśmy w stanie ustrzec dzieci przed współzawodnictwem w szkole, czy później w pracy, ale dom i rodzina nie powinny być miejscem, w którym się walczy o jak najlepszą pozycję. Chrońmy dzieci przed tym.

Co robić, żeby dzieciństwo naszych dzieci przebiegało bez nienawiści, rywalizacji i ciągłych walk?

A.    Faber i E. Mazlish w książce „Rodzeństwo bez rywalizacji” radzą:

1.    Pozwól wyrazić negatywne uczucia (oczywiście w dozwolony sposób, czyli słowami), wysłuchaj i okaż zrozumienie: rozumiem, że nie podoba ci się, jak poświęcam mu tyle czasu; taki płaczący dzidziuś – to może naprawdę zdenerwować.2.    Pozwól dziecku wyrazić życzenie (nawet jeśli on nie może zostać zrealizowane): chciałabyś, żeby jej tu nie było; chciałbyś być taki duży, żeby być od niego silniejszym?3.    Pomóż wyładować emocje w akceptowalny sposób: możesz pokazać na tej poduszce jaki jesteś wściekły; narysuj jaka jesteś zła.4.    Powstrzymaj niebezpieczne zachowania, ale pozwól się złościć: nie bijemy, użyj słów; powiedz to jeszcze raz, tylko bez przezwisk. 5.    Unikaj porównań, które stawiają jedno z dzieci w złym świetle, opisuj: słyszę mlaskanie zamiast twoja siostra jest młodsza, a nie mlaszcze przy jedzeniu jak ty. 6.    Unikaj porównań, które wyróżniają jedno z dzieci, opisuj: napisałeś bardzo interesujące opowiadanie zamiast piszesz znacznie ciekawiej niż twój brat.7.    Obdzielaj dzieci wszystkim (także czasem i uwagą) według potrzeb, a nie po równo: masz ochotę na dokładkę? zamiast masz tyle samo, co brat; to o czym rozmawiam z twoją siostrą jest dla nas ważne, ale jak skończymy chętnie cię wysłucham zamiast rozmawiam z nią 10 minut, potem przez 10 minut zajmę się tobą.8.    Nie etykietuj dzieci, nie wypchaj ich w role (także kata i ofiary): wiem, że umiesz to załatwić bez użycia siły, zamiast znowu się nad nim znęcasz.9.    Kiedy dochodzi do konfliktu fizycznego, spróbuj pomóc nazwać uczucia; opisz, co widzisz; ustal granice; wyraź wiarę w umiejętność samodzielnego rozwiązania konfliktu zamiast dochodzenia, kto zaczął; zawstydzania; zabierania przyczyny sporu, kary dla obojga. Jeśli dzieci zachowują się w sposób niebezpieczny rozdziel je, ale po to, by miały czas ochłonąć, a później powróć do sprawy jako mediator, który przede wszystkim opisuje, co widzi, ale decyzje pozostawia dzieciom.


Joanna Górnisiewicz

reklama