reklama
Lęk przed wychowaniem własnych dzieci

Lęk przed wychowaniem własnych dzieci

Z badań wynika, że rodzice odczuwają lęk przed wychowywaniem własnych dzieci.  Często zagubieni, zapracowani, bombardowani przez media artykułami i programami czują na sobie niesamowitą presję.

Co nie jest wychowaniem?

Mylenie wychowania z rozpieszczaniem albo z wojskowym drylem czy wręcz z tresurą. Jak tego uniknąć? Najważniejsze, by rodzice komunikowali swoim dzieciom miłość i wsparcie, jednocześnie stawiając im wymagania, bez których nie jest możliwe osiągnięcie psychospołecznej dojrzałości.

1.Wychowanie to wspieranie, ale również egzekwowanie naturalnych konsekwencji popełnianych przez nich błędów.

2. Duże niebezpieczeństwo tkwi również we współczesnym trendzie wedle którego dziecko winno się rozwijać i kształcić we wszystkich kierunkach - biegle mówić w kilku językach, jeździć konno, grać w tenisa,  śpiewać w chórze, tańczyć itd., itd. I na tym rola rodziców się kończy – zapewnili edukację, najczęściej poza domem. W rezultacie rozwijający się człowiek, choć wyposażony w urządzenia umożliwiające  kontakt z ludźmi na całym świecie, w znajomość języków obcych, możliwość przemieszczania się po całym świecie, przymioty niezbędne do „brylowania” w towarzystwie, bycia modnym i na czasie, często czuje się samotny i wyobcowany. Tragiczne wypadki w szkołach, gdzie obok sprawców tragedii byli także świadkowie, całkowicie bierni, obojętni wobec cierpienia kolegi czy koleżanki, wobec samotności ofiary, przerażają.

Sytuacje takie wskazują na pogłębiające się doświadczenie osamotnienia człowieka wobec zła, które czyha w różnych przestrzeniach życia społecznego i osobistego. Zabrakło mądrych rodziców oraz odpowiedzialnych wychowawców, którzy już od najmłodszych lat dają dziecku to, co dobre i ważne, dbają nie tylko o jego zdrowie fizyczne, ale też karmią prawdą, dobrem i pięknem. Jeśli rodzice bezwarunkowo kochają,  a jednocześnie stawiają dzieciom jasne wymagania, potrafią wspierać je obecnością, czułością, cierpliwością, serdecznością, radością, przypadki obojętności wobec krzywdy wyrządzanej innym są mało prawdopodobne.

Bywa, że rodzice stawiają sobie pytanie - czy mam prawo proponować swoim dzieciom te ideały, normy moralne czy wymagania, których sam nie zdołałem respektować we własnej młodości? Otóż mają takie prawo pod warunkiem, że kochają swoje dziecko oraz potrafią zaproponować dużo więcej niż puste slogany o wychowaniu bezstresowym, o tolerancji i o życiu „na luzie”. Największe szanse na dobre wychowanie dzieci mają ci rodzice, którzy odnoszą sukcesy w wychowywaniu samych siebie. Coraz więcej ludzi dorosłych - rodziców, opiekunów i wychowawców -, nie ma odwagi proponować dziewczętom i chłopcom takich więzi i wartości, dla których warto żyć i w oparciu o które młodzi będą w stanie podejmować mądre decyzje na całe życie. Czy to jest trudne? Niekoniecznie. Na co dzień wychowanie przejawia się w ciągłym rozmawianiu z dzieckiem o wszystkim, co ono myśli, przeżywa i czyni, czym się cieszy i czego się lęka. Takie rozmawianie powinno być pełne szacunku, taktu, czułości i dyskrecji.

Anna Czajkowska
pedagog, logopeda
www.logopedzi.pl


reklama