rozalka
Lutówkowo-sierpniowa mama
wczoraj kazałam jej załozyc buty ....buty znikły ..wszyscy szukali...załozyła inne a wieczorem maz przynosi buty sary z podwórka ...mokre jak holipa..lezały za bramka.
..jak nic do ucieczki sie szykuje;-)![]()
No ładnie.

Kuba schował mężowi zegarek,a jak ten wychodził do pracy,to sie pyta z szelmowskim uśmiechem "a zegarek bierzesz"
mąż"tak,gdzie jest"
Kuba "nie wiem"

Mężowi nie chciało sie z nim kłócić,więc poszedł bez zegarka,a Kuba na balkon i mu rzucił
,ale nie trafił...
i efekt,cyferki i wskazówki odpadły
.
ups



Pisałam już, że zaczyna się robić samodzielny i nad wyraz pomocny. Muszę znowu uważać co, gdzie i jak zostawiam, bo nie może zrozumieć, że ma tego nie ruszać. Ciągłe powtarzanie "że nie wolno", a on i tak tego nie słyszy