Ja muszę Ci powiedzieć Rozalka, że wcześniej też jakoś bardziej interesowałam się "buntem dwulatka". Obiło mi się o uszy pojęcie "bunt trzylatka", ale właśnie tak jak Ty myślałam, że to przesadzone. Jednak obserwując obecnie Oliwkę muszę stwierdzić, że zemściło się na mnie chyba to niedowierzanie, że dziecko w trzecim roku może być bardziej upierdliwe niż w drugim. Oliwka miewała trudne okresy, ale to co teraz się z nią dzieje, to jest poprostu w szok! Kompletnie nie panuje nad emocjami, łatwo wpada w histerię, buntuje się strasznie, bardzo ciężko do niej dotrzeć w takich momentach, jedyna rada, to poprostu zostawić ją w pomieszczeniu samą i wyjść. Wtedy popłacze, pokrzyczy, uspokoi się i wyjdzie z pokoju cała radosna, jakby nie pamiętała, że przed chwilą płakała. I nie zdarza się to czasem, w gorsze dni, takie ataki mają miejsce conajmniej kilka razy dziennie każdego dnia. Poza tymi atakami to jest naprawdę kochane, uczuciowe i radosne dziecko, ale jak się wpadnie w złość, to normalnie nic do niej nie dociera. I taki atak może np wywołać fakt odmówienia włączenia jej bajki, bo już oglądała a teraz jest czas na spanie. Widać wyraźnie, że bardzo boleśnie rodzi się w Oliwce ta potrzeba samodzielności i niezależności, o której piszą w artykule.