reklama

Nasze dzieci rozrabiaki

Jenni tez ma okres piszczenia ,pyskowania a swoje nerwy wyladowywuje na Chrisie :baffled: Dzis kotom wsypala proszku do prania i kazala im jesc i wpadla w szal ze niechcialy:-D
 
reklama
Co do Emilki to ona raczej tak się jeszcze nie buntuje ale dziś kupiliśmy jej nowe zabawki i wiaderko i jak tylko inne dzieci przyszły do piaskownicy Emilka swoje zabawki pozbierała i stwierdziła ze idzie do domu :szok:
a ją wyciągnąć z pisku to ciężko :sorry:
 
Emilka dziś uderzyła babcię w głowę z główki :szok: babcie jej "że nie wolno tak robić "....ta obrażona że ja ją też wyzwałam że tak nie można....zaczęła babcie w złości jeszcze bić i na końcu w wściekłości powiedziała "obleje babcie wodą " bo akurat stały jej bańki :szok: za karę poszła do swojego pokoju i się popłakała :sorry:
 
To Emilka dała czadu:szok: To taki etap, kiedy nasze dzieciaki będą przekraczały granicę lub balansowały tuż przy niej, a my będziemy musieli to przeczekać, tłumacząc co wolno, a czego nie. Efekty będą widoczne już niedługo, dlatego warto:tak: Powiem szczerze, że zaczynam rozumieć czym jest wychowanie:-)
 
To Emilka dała czadu:szok: To taki etap, kiedy nasze dzieciaki będą przekraczały granicę lub balansowały tuż przy niej, a my będziemy musieli to przeczekać, tłumacząc co wolno, a czego nie. Efekty będą widoczne już niedługo, dlatego warto:tak: Powiem szczerze, że zaczynam rozumieć czym jest wychowanie:-)

Oj tak.Kuba ma manie przynoszenia krzesłek i wspinania sie na parapet.A jak mu zwróciłam uwagę,że nie wolno,to ze złości chciał poniszczyc moje storczyki.Z trudem zachowałam zimna krew,spokojnie go wyprowadziłam i tez sie popłakał.:tak:I tak codziennie jakaś afera,by potestować cierpliwość mamy...:baffled:
 
no niestety, to chyba teraz normlany etap naszych dzieciaczków takie testowanie co wolno a czego nie, no i bunt oczywiście gdy sie czegoś zabrania. U nas już norma ze codziennie testowanie:baffled: chociaż reakcję w formie bicia na nasze zakazy udąło nam się znacznie ograniczyć.
 
U nas tez okres buntu a w szczegolnosci na spacerach gdzie Zosia idzie tak gdzie jej nie wolno. np ostatnio poszlismy z Ł i Zosią do lasu na spacer jak wracalismy ,stanelismy kolo dużego parkingu ogolnie nie było nikogo i Zosia poszła w druga strone czyli do lasu, mielismy ja na oku i postanowilismy ze nie pojdziemy za nia w koncu moze jak zobaczy ze nas nie ma wroci się, oczywiscie mielismy ją na oku.
A ty nagle w lesie 2 wielkie psy, obszczekuja Zosie ..nogi mi sie ugieły, tak sie wstraszyłam, moj L pobieg ile sił w nogach .
Zosia wystaszona płakała stała nieruchomo z raczkami przy ciele, a pieski chcialy sie pobawić jeden do niej podskoczył.
Miałam straszne wyrzuty, ze ja zostawiłam, a jakby ją tak zaatakowały?, nie wiem skąd się tam wzieły. Kurcze oczywiscie ta lekcja nic nie dała :crazy:
 
o rany Oliwieczka:szok: dobrze, że jej te psy nie zaatakowały, matko az strach pomysleć:baffled::-(

całe szczęscie na spacerach z hubkeim nie mam problemu, jak powiem stop gdy gdzies odejdzie to się zatrzymuje:tak: a ogólnie to chodzi głównie za rączkę i nie ucieka, za to szwagierki córeczka to masakra, osttanio szłam na spacer z hubkiem i z tą jego kuzynka własnie, hubek grzecznie za ręke bo ulica szlismy a ta w druga stronę zawsze niz powinna:eek: więc ja musiałam niedługo po tej ulicy ciągnąć:baffled: nieprzyzwyczajona do takiego zachowania:sorry:

za to w domu Hubek rzadko kiedy słucha co sie do niego mówi, większośc zakazów ignoruje a jak go przed czyms powstrzymuje to odrazu awantura na całego:baffled:, prosić o cos musze sto razy by posłuchał(nno czasem sa wyjatki i robi coś szybciej;-))
dobrzez, że chociaz poza domem zazwyczaj spokój....
 
Oliwieczka najważniejsze że małej się nic nie stało :tak:

no ale te psy to już ludzie przeginają by wolno puszczać :wściekła/y:my też byliśmy 3 dni temu na spacerku chcieliśmy iść w stronę lasu a tam wielgachne psy i odrazu poszliśmy w drugą stronę wolałam nawet nie sprawdzać czy jest tam właściciel i czy coś nam psy nie zrobią :wściekła/y::no:


Emilka ostatnio ładnie idzie ale cięgle chce iść sama a przy ulicach to nie bardzo by sama szła nie wiem jaki pomysł przyjedzie do tej jej główki wiec wole by szła za rękę czasem się buntuje pomaga tylko powtarzanie że jak dojdziemy tam czy tam to może iść sama :sorry:
 
reklama
Muszę przyznać, że dawno już nie byłam z Milenką na spacerze :zawstydzona/y: W tygodniu to wiadomo, nei ma kiedy bo jak wracam z pracy i zrobię obiad to jest już późno, a w weekendy siedzimy na ogródku i Milenka się bawi a ja robię coś przy grządkach. Ale moja mama twierdzi, że spacery z nią to masakra, wogóle nie słucha, ucieka co sił w tych maleńkich nóżkach, podnosi z ziemi wszelkie śmieci itd :eek:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry